leniwie…

Weekend (że też nie ma odpowiednika w polskim języku – powiedziała tak kiedyś moja przyjaciółka Ala i zgadzam się z nią w 100 %) minął leniwie. Łikend wygląda ładniej? bo brzmi tak samo…

Jakby nie pisać minął w każdym razie… dla mnie lenistwo to dzień spędzony w domu z Po… i choć z boku patrząc to z lenistwem ma mało wspólnego, dla mnie takie dni bez innych obowiązków oprócz tych wiążących się z byciem z nią są właśnie takie…

biegam za nią, bo jest jak torpeda, która po pojawieniu się w danym miejscu pozostawia za sobą zniszczenia, więc ratuję co mogę… jak nie biegam to próbuję wcisnąć jej coś do jedzenia, bo niestety czasy, kiedy moje dziecię jadło wszystko minęły bezpowrotnie… albo próbuję usadzić ją na nocniku, albo… w każdym razie tak mija dzień cały, a ja nawet nie wiem kiedy… mimo wszystko ten czas uwielbiam :) a jeszcze bardziej lubię, kiedy w domu mamy Tatusia do pomocy w ujarzmianiu tajfunka ;) tym razem tak było, więc…

był czas na kawę wypitą nie w biegu i na tarasie

Image

był czas na celebrowanie sezonu truskawkowego

ImageImage

był czas na grillowanie (niestety tyle zostało do sfotografowania – na słowo musicie uwierzyć, było więcej)

Image

był czas na przyozdabianie czapki bratkami zerwanymi (ku uciesze mamy, a jakże!) własnoręcznie przez Po… dlatego też dziś ostatnia z doniczek, która była jeszcze w zasięgu jej rączek powędrowała na płot…

Image

był też czas na inne prace w ogrodzie ;)

Image

i na wyjście na plac zabaw też czas był… ale o tym jutro ;)

Miłego tygodnia!

Advertisements
leniwie…

5 uwag do wpisu “leniwie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s