szkodnik telefoniczny

Zostałyśmy same… jedynym mężczyzną w naszym zacnym gronie jest Klamot, i tak będzie jeszcze jutro i pojutrze…
eM pojechał na szkolenie a ja sama w pracy (uroki pracy w jednym miejscu), sama w domu… bardzo ale to bardzo nie lubię takich dni… nie dość, że wszystkie obowiązki zawodowe spadają na mnie to jeszcze po powrocie do domu muszę ogarnąć małego niszczyciela i piszczącego psa, który zawsze w najmniej oczekiwanym momencie chce na spacer… tak też jest teraz, piszczy, skuczy a ja nie dam rady z nim wyjść, bo Po śpi :/ a jak ogarnę psa i dziecko i chcę ogarnąć siebie bądź mieszkanie to Po już właśnie będzie obudzona i będzie się domagać bliskości mamy, standard nasz wieczorny :)

ale nie o tym miało być…
mam do Was prośbę – mam możliwość wymiany telefonu, napastują mnie w tej sprawie od kilku tygodni różni doradcy klienta… z tym, że to co oni radzą to o kant dupy rozbić… chciałabym poznać opinie użytkowników… jakie macie telefony? polecacie je czy też nie? kusi mnie jakiś htc, ale różne opinie o nich krążą… wiem, że mój telefon – ma robić dobre zdjęcia, mieć duży wyświetlacz, ma się na nim wygodnie pisać smsy i ma być odporny na działanie tego oto szkodnika:

zdjęcie zrobione w styczniu, ale telefon nadal jest jej najlepszą zabawką ;)

szkodnik telefoniczny

black & white

Nie jestem fanką tego zestawu kolorystycznego i sama mam bardzo mało zestawień tego typu w swojej szafie czy w mieszkaniu… jednak tworząc coś dla kogoś lubię sięgnąć po te kolory, bo są neutralne i zwykle zgrywają się ze wszystkimi innymi…

Powstały wczoraj dwie broszki…

ta szuka właścicielki…

a ta pojedzie dzisiaj na wycieczkę i mam nadzieję nowa właścicielka będzie z niej zadowolona :)

powstały jeszcze klamerki, które bardzo lubię ozdabiać, bo to takie nic a cieszy ;)

i na koniec ‚nasze’ owce black&white :) zdjęcie z wczoraj :)

 

black & white

poszli w las

Mamy to szczęście niebywałe, że mieszkamy w cudnym zakątku… Tatry widzimy codziennie przez okno, wychodząc z mieszkania widzimy całe pasmo Gorców… mało tego 15 minut spacerkiem i jesteśmy w rezerwacie przyrody… rezerwat ten zowie się Bór na Czerwonem…

kilka lat temu powstała tam ścieżka edukacyjna i muszę przyznać, że to teraz jedna z naszych ulubionych ścieżek spacerowych… jeszcze będąc w ciąży bardzo lubiłam tam chodzić, a po urodzeniu Po to w sumie jesteśmy tam przynajmniej raz w tygodniu…

szczególnie w upalne dni jest lubimy tam ‚uciec’… piękny zapach, cisza i cień… a do tego na końcu ścieżki punkt obserwacyjny, z którego rozciągają się widoki zapierające dech w piersiach…

 

poszli w las