Historia pewnego wózeczka…

Dzisiaj mała pierwsze w swoim życiu odwiedziny małej Zu :) Zu to córeczka mojego kuzyna, dokładnie pół roku starsza od Po… mieszkamy jednak tak daleko od siebie, że dziewczynki do tej pory nie miały okazji się zobaczyć… bardzo byłam ciekawa jak Po zareaguje na dzieciaczka mniej więcej w swoim wieku, bo do tej pory otaczały ją dzieci dużo starsze od niej…

najpierw nastąpiła prezentacja zabawek i książeczek :)

potem Zu przeszkoliła Po z obsługi wózeczka, który jej przywiozła…

wózeczek wyglądał tak, jednak mama Po nie jest fanką tak wyglądających zabawek, więc jak tylko Po poszła spać to mama…

wzięła sprawy w swoje ręce i go trochę przerobiła po swojemu…

zmieniłam trochę „tapicerkę”, dorobiłam torebkę na zakupy i wg mnie wygląda dużo lepiej…

Po po obudzeniu była lekko zdziwiona, ale widać, że się podoba :)
a ja nadal zbieram na wózek moich marzeń – w planach zakup ten ma odbyć się na Mikołaja i mam nadzieję, że Po będzie z niego równie zadowolona… a na razie niech służy jej ten :)

Reklamy
Historia pewnego wózeczka…

20 uwag do wpisu “Historia pewnego wózeczka…

  1. Agnieszka pisze:

    Po ma szczęście, że ma rodziców, którzy od zarania przywiązuja wagę do estetyki przedmiotów. My jako społeczeństwo mamy szczęście, że są tacy rodzice…jestem absolutną zwolenniczką przywiązywania wagi do jakości życia, do czynienia najmniejszych spraw ładnymi, to w detalach jest devil.Dzieci uczą sie podpatrując i jest to z korzyscią dla przyszłych pokoleń. Mówię zupełnie poważnie i nieskoromnie sama zaliczam moją rodzinę do swiadomych….a co!

    1. wózek owy nie jest może szczytem doznań estetycznych… ale pocieszam się, że wyglądał jeszcze gorzej… mam głęboką nadzieję, że zaszczepię Po zamiłowanie do tego co ładne… gdybym takowej nie miała to pewnie chodziłaby ubrana w różowe fatałaszki z cekinowymi hello kitty i woziłaby cudne plastikowe laleczki w wózku dokładnie takim jak go dziś dostała… niestety rodzice często nie zdają sobie sprawy, że takimi drobnymi rzeczami kształtuje się gust… wymądrzyłam się i ja ;)

  2. carnation pisze:

    wiesz ile ja sie nachodzilam, zeby znalezc ladny taki wozek? Nachodzilam, naszukalam, i i tak kupilam rozowy z ksiezniczkami ;) Moze gdybym miala takie zdolnosci jak ty to tez bym przerabiala zabawki?

    1. wiesz ile ja szukam wózka idealnego? takiego który byłby zarówno ładnym „meblem” jak i fajną zabawką… znalazłam – http://mofflo.pl/pl/produkty/zabawa/produkt/wozek-czerwony jednak cena odstrasza, dlatego zbieram… mam nadzieję, że go kupię… a jak nie to mam jeszcze kilka zamienników trochę tańszych… wiem jednak, że musi być drewniany ;)
      a ta moja przeróbka to nic trudnego ;) trochę chęci i kawałek materiału wystarczył…

      a jak remonty? :D

      1. carnation pisze:

        remont zakonczony :) Pomalowane, posprzatane (kolan i palcow od drapania farby juz nie czuje :/) Jeszcze zostalo mi poprzesadzac kwiatki do nowych doniczek, dokupic ramki, itp. Zdjecia pozniej ci wysle :)

      2. Warto zbierać! A do gwiazdki sporo czasu:) Moja córka pakuje do niego wszystkie lale, książki, czasami jest tak ciężki, że pozostaje jedynie zabawa w domu;)

  3. dziewczyny bardzo Wam dziękuję za słowa uznania, bo wiem, że ludzie niektórzy patrzą na mnie z politowaniem, kiedy zmieniam coś nowego… zmieniam tzn. niszczę ;)

    1. carnation pisze:

      no bo z jednej strony maja racje :) Bo wiesz, ktos daje twojemu dziecku prezent, a ty go przerabiasz tzn ze ci sie nie podoba, i na drugi raz nie wiadomo czy kupic cos dla Po czy lepiej nie bo tobie znowu sie nie spodoba i znowu bedziesz majstrowac :) Z drugiej strony lepiej ze przerobilas a nie wyrzucilas :)))

      1. powiem szczerze, ze w sumie drugi raz miałam taki problem że prezent, który Po dostała nie spełniał moich oczekiwań… zwykle Ci którzy ją obdarowują znają mój gust i wiedzą czego nie należy kupować :)
        i tak sobie myślę czy ja bym się obraziła jakby mój prezent ktoś przerobił – no chyba nie… wszak to jemu ma się podobać, nie mi…

  4. basiar pisze:

    z powodu dzisiejszego „niemyślenia” chcę toczka w toczkę przytoczyć słowa Agnieszki… to samo mialam na myśli, a ona tak ładnie to ubrała w słowa:)
    a od siebie dodam: Polcia wygląda uroczo z tym wózkiem:))))

    1. wczoraj jak woziła te króliki swoje wszystkie to aż się wzruszyłam – pierwszy raz zabrała się za takie typowo dziewczęce zabawy… do tej pory to tylko samochody, samoloty, pociągi… a tu masz! wystarczył wózek i mam dziewczynkę :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s