Księżniczki na zamki!

Zgodnie z naszą tradycją rodzinną deszcz – nam wczoraj towarzyszył, ale nie przeszkodziło nam to miło spędzić niedzieli… ciocia Madzia i wujek Przemek jak zwykle dotarli w wyśmienitych nastrojach, więc akcja „Księżniczki na zamki” przebiegła bez zakłóceń ;)

prze4d samym wyjazdem Po musiała jeszcze wpaść do piaskownicy, wysypać trochę piasku ;) stały punkt każdego dnia.


potem trochę się naczekaliśmy zanim nasza księżniczka się obudzi, bo ucięła sobie drzemkę samochodową i nic nie było w stanie jej wybudzić, choć zwykle stuknięcie szklanką stawia ją na nogi… ale wyspana, szczęśliwa, obudziła się w przepysznym nastroju i ruszyliśmy…

 

Księżniczki na zamki!

koraliki.

mam takiego małego bzika. mój eM uważa, że wcale nie małego no ale… co on tam może wiedzieć, nie?

bzik ten nazywa się koraliki + tasiemki… mam tego sporo… i ciągle przybywa… tu na zdjęciu to co przybyło wczoraj :) już samo otwieranie paczki to mega przyjemność – chociaż zawsze wiem co zamawiam to element ekscytacji występuje :) zwykle zamawiam coś co wiem, że mi się przyda do konkretnego zamówienia, ale przy okazji „wkładam do koszyka” coś co mi się podoba, ale nie wiem co z tego powstanie… i tym sposobem wczoraj przybyły do mnie misie z modeliny fimo… słodkie, maleńkie i jak je tylko zobaczyłam na żywo już w głowie pojawiły się obrazy pt. to z nich powstanie…

z bzika mojego ochoczo korzysta mała Po, zawsze przegląda moje zbiory razem ze mną… wkłada do pojemniczków, układa po swojemu i o dziwo NIGDY nie wpada na pomysł, aby koraliki zjadać… gdy była mniejsza nigdy nie wyciągałam ich przy niej bo bałam się, że je najzwyczajniej połknie, ale od jakiegoś czasu widzę, że i ona ma z tego frajdę i ostatnią rzeczą jaka przychodzi  jej na myśl to jedzenie czegokolwiek… a jeszcze większa zabawa jest przy układaniu moich zbiorów wstążeczkowych… mamusia zwija, Po rozwija :)

jeszcze niecałe 2 godziny i zaczynam łikend (tak nietypowo przyszło mi część dzisiejszego dnia spędzić w pracy) :) Po dzisiaj u babci, eM maluje jej pokój, a  ja chcę dzisiaj doprowadzić nasze mieszkanie do ładu i składu, bo przez ostatnie, wyjazdy, urlopy, siedzenie w pracy dłużej niż zwykle trochę je zaniedbałam… jutro natomiast w planach mamy wypad na zamki w ramach akcji „Księżniczki na zamek” :) dlatego ciociu Madziu uprasza się o rezygnację z nadawania koloru czekoladowego swej skórze zwanego powszechnie opalaniem a udanie się na zamek z nami ;) ciocia Ala niestety z nami nie jedzie, bo się włóczy gdzieś po Krymie, ale godnie zastąpimy jej książęcą mość, nie? :)

koraliki.

1,5

18 miesięcy… 1,5 roku… niby mało a tak wiele… najpiękniejszy, najbardziej intensywny, najbardziej naładowany emocjami czas w naszym życiu… dzisiaj o 19:00 skończy 18 miesięcy :) tak niedawno robiłam tort, wybierałam dekoracje na roczek a tu już trzeba powoli się do drugiej imprezy szykować, bo czas ucieka w zastraszającym tempie i ani się obejrzę a Po na paluszkach będzie pokazywać, iż ma 2 latka :) a od dzisiaj chyba będziemy musieć ćwiczyć jak pokazać 1,5 roczku ;)

z nowych umiejętności Po muszę zaznaczyć kilka najbardziej dla mnie zdumiewających… Po rozróżnia kolory i potrafi pokazać, co jest koloru zielonego, żółtego, czerwonego itd… bezbłędnie rozpoznaje też nasz samochód na parkingu (wśród dziesiątek innych samochodów) i krzyczeć do niego TATI… co oznacza, iż samochód jest taty :) a kiedy razem wieszamy pranie to wyciągając kolejne rzeczy z pralki krzyczy MAMI i TATI bezbłędnie rozpoznając co jej mamy a co taty… niestety nie potrafi jeszcze powiedzieć co jest Po, więc wtedy raz mówi MAMI a raz TATI… no i najważniejsze potrafi odmieniać przez przypadki – bo na mamę i tatę mówi MAMA i TATA, a na nasze rzeczy zawsze mówi MAMI i TATI ;)

co poza tym – uwielbia robić nam piaskownicę z tarasu, gonić Klamota z wózkiem wydając przy tym okrzyki radości (a największa zabawa jest jak Klamot się jej chowa pod stołem), uciekać z naszego pola widzenia, kiedy jesteśmy poza domem, zaczepiać zalotnym uśmiechem wszystkich przechodniów, przeglądać książeczki, tańczyć, kąpać się (kryzys związany z prysznicem zażegnany – teraz to jej ulubiona zabawka – nie muszę dodawać, że łazienka przypomina basen po jej kąpieli?) i robić głupie miny (to chyba kiedyś będę musieć pokazać, bo jest mistrzynią ;))…

nie lubi natomiast – spać (to się chyba już nigdy nie zmieni), jeść (i pomyśleć, że kiedyś jadała wszystko, co się pojawiło w zasięgu jej rączek), dalekich podróży, siedzenia w jednym miejscu dłużej niż 10 minut…

a że jest całym moim światem to chyba jasne, nie?

1,5