nasze jesienne migawki…

wewnętrzne

zewnętrzne

spacerowe

i jak tu nie kochać jesieni? no jak?

pozdrawiam słonecznie :)

Reklamy
nasze jesienne migawki…

lubię i już.

… bo to właśnie na jesień można wyciągnąć grube swetry, które kocham… założyć grube rajstopy i do tego krótkie szorty… żadna inna pora roku nie daje tylu możliwości stylistycznych, co jesień właśnie… w zimie wszystko chowa się pod grubymi płaszczami i kurtkami, latem czym mniej tym lepiej, natomiast jesienią można rozpocząć szaleństwa stylistyczne, szaleństwa z dodatkami… jednego dnia można chodzić w kaloszach, drugiego w baletkach, trzeciego w kozakach i wszystko gra, nic się nie gryzie z panująca pogodą… można już wyciągać zimowe czapy, ale nie chowa się jeszcze letnich apaszek… jednym słowem – wszystko jest dozwolone…

garderoba małej Po na jesień została dość mocno odświeżona, co cieszy mnie mocno, bo znowu będę mogła układać różne kombinacje stylistyczne, a na letnie ubranka powoli kończyły mi się pomysły… a jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że ona tak szybko rośnie, bo mam przynajmniej pretekst, aby co kilka miesięcy kupić nowe buciki, nową kurteczkę, nowy sweterek…

reasumując – jesień wielbię ponad wszystko – i nie zmieni tego nawet katar małej Po, który zaatakował ją  znienacka  dzisiejszej nocy… skończyła się ospa, całe cztery dni NIC jej nie dolegało, a dzisiaj całą noc przy niej czuwałam, bo średnio co 15 minut budziła się z przerażającym płaczem, bo nie mogła swobodnie oddychać… nie ma chyba dla matki nic gorszego niż płacz dziecka, wtedy nie liczy się nic – zmęczenie, sen i inne sprawy schodzą na plan dalszy… miłość matki do dziecka jest dla mnie w dalszym ciągu nie do ogarnięcia moim małym rozumkiem, choć doświadczam tego uczucia od 19 miesięcy…

lubię i już.