sobota.

w poniedziałek rano zawsze budzę się z pytaniem: jak to? już? już koniec? sobota i niedziela mają tą niezwykłą właściwość, że zanim się na dobre zaczną już się kończą… niestety inne dni tygodnia tej cechy szczególnej nie posiadają… dlatego wydaje mi się dzisiaj jakbym dopiero co zaczynała weekend, a już jestem w pracy z powrotem… o dwóch wolnych dniach przypominają mi zdjęcia…

sobota była jednym z najbardziej aktywnych dni ubiegłego tygodnia… z rana wyruszyłyśmy z Po na podbój sklepów… wróciłam do domu z butami… i to nie z jedną parą, a z dwoma, co w moim przypadku jest bardzo rzadkie, gdyż dobranie butów, które będą mi pasować pod KAŻDYM względem jest baaardzo trudno… dlatego też w przeciwieństwie do Po nie mam wielu…

kolory zupełnie nie moje – totalne szaleństwo… a jednak w trym szaleństwie jest jakaś metoda, bo obydwie pary podobają mi się :)

druga para natomiast to chyba chęć skradnięcia choć troszkę pudrowego różu z garderoby małej Po, która bądź co bądź ma go troszkę :) chociaż mam pomysł na delikatną przemianę tych bucików, więc być może to nie ich ostateczny wygląd…

po udanych łowach wróciłam do domu pełna energii, Po ucinała sobie poobiednią drzemkę, a ja postanowiłam zamienić się w perfekcyjną Panią Domu… ugotowałam obiad – tu oklaski się należą, bo czynię to niezwykle rzadko… nie był to szczyt popisów kulinarnych, no ale na miano obiadu zasługiwało… następnie upiekłam muffiny – to czynię częściej, aczkolwiek zdałam sobie sprawę, że w formach silikonowych, które kupiłam już dobre kilka miesięcy temu, zrobiłam to po raz pierwszy… wniosek z tego taki, że od kilku miesięcy również NIC nie upiekłam…

w każdym razie wyszły w miarę – choć wg mnie w papilotkach jakieś takie lepiej wypieczone… więc chyba inwestycji w kolejne silikony nie zrobię…poza tym w papilotkach ładniej wyglądają :)

mimo wszystko zniknęły dość szybko – ot magia czekolady, która poprawi każdy smak :D

ale na wypiekach się nie skończyło… bo zrobiłam jeszcze sałatkę… efekt był taki, że po powrocie do domu eM był pewien że pomylił mieszkania… przyjrzał się żonie uważniej (w nowych butach oczywiście) i organoleptyczne stwierdził, że jednak to co najważniejsze się zgadza ;)

a potem… a potem już była niedziela… ale o tym następnym razem ;)

Reklamy
sobota.

9 uwag do wpisu “sobota.

  1. carnation pisze:

    O kurcze- pierwsze buty totalnie nie w moim stylu, a drugie bardzo fajne, takie delikatne, w sam raz na romantyczny spacer z mezem :)
    A co Po jadla na obiad? Bo ona juz zjadla a ty dopiero zaczelas gotowac obiad?

    1. romantyczny spacer z mężem powiadasz? muszę poddać pomysł ;)

      ha! ale jesteś spostrzegawcza :) Po jada słoiczki, w porach obiadowych ;) nasze obiady to raczej obiado-kolacje w porach, kiedy Po już raczej do kolacji się przygotowuje ;)

  2. Witam, jestem pierwszy raz, ale szybko dołączam do grona stałych bywalców ;)
    Gratulacje z okazji rocznicy! I gratulacje takiej świadkowej! :)

    Pozdrawiam! `

    1. Bardzo mi miło, że grono stałych bywalców się powiększa :)
      dziękujemy za gratulacje i także pozdrawiamy serdecznie :)

      ps. pozdrawiamy też najlepszą świadkową na świecie :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s