pogoda barowa.

miały być góry, miał być Kasprowy Wierch, miało być pięknie, a wyszło jak zawsze… ale nas to już nic nie zdziwi, 99 % naszych planów niszczy deszcz… :) dlatego nauczyliśmy się już z tym żyć i naprędce organizować sobie czas inaczej niż zostało wcześniej zaplanowane… jako że pogoda do niczego innego nie nastrajała (i nie nastraja w dalszym ciągu), a chcieliśmy ruszyć się chociaż na chwilę z domu to wybraliśmy się na kawę i ciacho…

Po zwiedziła każdy zakamarek, ja posiliłam się pyszną kawą cynamonową i nie pozostało nam nic innego jak wrócić do domu, bo nawet na najmniejszy spacer nie było szansy… a dzisiaj pogoda jeszcze gorsza niż wczoraj… pozostaje nam już chyba tylko wyciągnięcie ciepłych pledów, termoforków, zaopatrzenie się w dobra literaturę i organizowanie naszych wspólnych chwil w naszych 4 ścianach…

wczoraj też udało mi się uwiecznić jeden ze sposobów w jaki jest karmiona Po – a ten kto u nas w porze jej posiłków się zjawia wie, że sposoby mamy różne :) czasami robimy fikołki na środku pokoju – jeden rodzic robi, drugi karmi w tym czasie dziecko, które piszczy na całe gardło z radości i nawet nie zauważa kiedy zjada wszystko, co zostało przygotowane… czasami tańczymy, a każdy obrót kończy się łyżeczką w buzi… czasami zapalamy świeczki, Po je zdmuchuje, a po każdym zdmuchnięciu łyżeczka niepostrzeżenie zostaje pusta… sposobów na naszego niejadka mamy wiele… i dla kogoś z zewnątrz pewnie zbyt dziwacznych, ale wierzcie mi, że wszystkie proste sposoby zawodzą… musimy się wykazać niemałą fantazją, aby Po cokolwiek wrzuciła do brzucha… i pomyśleć, że kiedyś jadła wszystko co się jej dało :(

w każdym razie ostatnio niezawodny jest Elmo – „Elmo kocha rybkę i Polcię też” – śpiewamy dnie całe ;)

Reklamy
pogoda barowa.

15 uwag do wpisu “pogoda barowa.

  1. inessa pisze:

    Pieknie Kochani :)))
    miło mi ogromnie, że bluzeczka cieszy sie takim powodzeniem ;))
    a getry extra!! ja jestem na etapie szalika-konina ale wciaz brak mi czasu aby skonczyc….

      1. inessa pisze:

        moja tez ulubiona, mowilam od razu ;)))
        nasza babcia tez potrafi ale ja poprostu lubie dłubac na drutach tylko z tym czasem ciagle cos nie tak… popoludniami kurczy sie strasznie ;)))

  2. ja nie lubię, z resztą co by babcia robiła? wszak trzeba jej wieczory umilić :)
    a czas kurczy się to fakt, do 16 ciągnie się niemiłosiernie, a w momencie, gdy przekraczam próg mieszkania to ucieka minuta za minutą, godzina za godziną i już wieczór…
    swoją drogą może jest jakieś naukowe wytłumaczenie tego zjawiska? ;)

  3. Filipek70 pisze:

    dziewczyny ja to zwalałam na wiek swój posunięty z lekka ale skoro i Wy to odczuwacie to moja teoria poszła właśnie w diabły :))))))))) lubię do Was zaglądać bo obudzacie:))) we mnie tyle fajnych wspomnień …patrzę na Polcię jej miny i słyszę w głowie śmiech i popisy mojego kubańskiego ,jedno mamy odwrotnie jak był mały szamał wszystko z apetytem….. a teraz musiałabym robić chyba fikołki żeby cokolwiek zjadł do końca lub choć trochę :))))))) Elmo raczej też nie zdaziała …a może by tak spróbować :))))

  4. U nas etap elmo minął, teraz jest świat małej księżniczki, miś muki i raa raa.
    Nina ostatnio ma ogromny apetyt, a ja brak pomysłów na obiad. Chyba będziesz mi codziennie na maila pisać, co serwujesz na obiad i ja na prędce zrobię. Chociaż ciężko mi wygospodarować czas przy dwójce moich urwisów. A jak przychodzi wieczór, to mam straszną ochotę poczytać blogi, i tak np. pranie w pralce a rozwiesić nie ma komu :))

    1. u nas w ogóle długo nie było zainteresowania żadnymi bajkami w tv… książeczki owszem, ale telewizor mało ja interesował… do czasu poznania Elma ;)
      Mam to wielkie szczęście, że obiadami Po zajmuje się babcia, bo ja w tym czasie jestem w pracy, ale kiedy przychodzi sobota i niedziela, to po dwóch obiadach z nią spędzonych w poniedziałek cieszę się, że to nie ja dzisiaj będę wyprawiać cuda, aby Po chociaż dwie łyżeczki połknęła… więc niestety w kwestii menu nie pomogę :)
      a co do prania, które schnie w pralce – codziennie mam ten sam problem ;)

      Buziaki dla Was :*

      1. Oj czasem sobie myślę, że chętnie bym wróciła do pracy :))) Ale z drugiej strony cieszę się, że mam tę możliwość patrzeć, jak rozwijają się moje córki. No, ale te nieszczęsne obiady :D

  5. a ja mam różnie, czasami rano strasznie mi ciężko się z nią rozstać (i tutaj zaznaczam – mi – nie jej, bo ona jak widzi babcię to jest cała szczęśliwa), a czasami wręcz idę do pracy aby odpocząć… dawniej mi się to wydawało niemożliwe, a teraz naprawdę wracając z pracy jestem wypoczęta wręcz i pełna energii do zabawy z Po :)
    dlatego dzisiaj stwierdzam, że powrót do pracy ma też dobre strony… i pewnie przy drugim dziecku postąpię tak samo, o ile babcia będzie chciała zająć się tylko wesołą gromadką :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s