szurając liśćmi…

Wracając wczoraj z pracy moim oczom ukazały się bieluteńkie góry… weszłam do mieszkania, okazało się, że jest w nim ciut zimniej niż zwykle… sprawdziłyśmy więc z Po komisyjnie czy kaloryfery są ciepłe… były :) jakież zdziwienie Po było wielkie, kiedy okazało się, że kaloryfer, który zwykle był zimny – nagle jest przyjemnie cieplutki :) kilka razy biegała sprawdzać czy to na pewno prawda… a wieczorem po kąpieli pokazałam jej jak wspaniale można wykorzystać ciepło kaloryfera… powiesiłam ręcznik i jej piżamkę, aby się zagrzały chociaż troszkę, a po wyjściu z wanny wytarłam ją w taki ciepluteńki ręcznik – dotykała go kilka razy :)  ale największym zdziwieniem był fakt ciepłej piżamki na jej maleńkim ciałku… dzisiaj rano efekt ciepłych ubranek z kaloryfera powtórzyłyśmy – i znowu pisk radości :) więc chyba rytuał z mojego dzieciństwa stanie się też ulubionym rytuałem Po…

dzisiaj rano na czerwona kreska widoczna na termometrze spadła w rejony dawno nie odwiedzane… -2 stopnie…  zimno… ale to takie przyjemne zimno… takie zimno, które przepowiada, że po południu będzie piękny, słoneczny dzień… np. taki jak w sobotę… jakże przyjemnie przeglądało mi się dzisiaj te sobotnie zdjęcia, kiedy rano za oknem ludzie chodzili opatuleni szalikami, a mi takie ciepło biło z monitora…

zapraszam do ogrzania się w naszym jesiennym słońcu razem z nami, zapraszam na spacer, na którym obowiązkowo należy szurać liśćmi :)

miłego popołudnia i wieczoru!

Advertisements
szurając liśćmi…

15 uwag do wpisu “szurając liśćmi…

  1. piękna złota jesień :)) patent z kaloryferem fajny, ale ja tak nie lubię ogrzewać sypialni. To jedyne miejsce, w którym lubię, jak jest chłodno. No, ale są i inne kaloryfery, także z pewnością pomysł wykorzystam. Pozdrawiamy

  2. Ale fajnie wygladacie dziewczyny!
    Widze, ze przegapilam pare postow… Bardzo mi sie podoba stylizacja z zielona kurtka. Bo przeciez nie zawsze musi byc klasycznie szaro-buro :)

    1. Oj tam przegapiłaś – nadrobi się ;)
      Fajnie, że już wróciliście :) wypoczęte?

      no właśnie ta zielona kurtka to była tak na ożywienie kupiona – i zła jestem jak nie wiem, że jest taka na już i długo Po w niej nie pochodzi…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s