stoi na stacji mała Po.

Pierwszą ulubioną książeczką małej Po była „Lokomotywa” Tuwima… najpierw malutkie wydanie odziedziczone po Błażeju, potem ta dostana na pierwsze urodziny do cioci Basi… każda z pięknymi ilustracjami, na których Po potrafiła wskazać najmniejszy nawet szczegół… nie mówiąc już o tym, że za każdym razem pokazywała jaki ten pociąg jest wieeeelki i jak robi ciuch ciuch…

nie mieliśmy jednak okazji nigdy znaleźć się na prawdziwej stacji, jakoś tak nie po drodze nam zawsze było… chociaż z naszego tarasu często pociągi obserwowaliśmy… więc  kiedy w niedzielę usłyszeliśmy „gwizd” pociągu postanowiliśmy nadrobić zaległości…

stacja, a raczej stacyjka… tyle wspomnień… to stąd jechaliśmy nad morze do dziadka… to stąd niejednokrotnie jako maleńka dziewczynka jechała z mamą do pracy, do żłobka… pamiętam jak przez mgłę, ale pamiętam… pamiętam też powroty przez ten ciemny park, i tę dwupasmówkę, gdzie trzeba było przeskakiwać przez barierki… ktoś postawił wielkie kamienie, aby było łatwiej skakać… najpierw mama „przerzucała” mnie, a potem sama skakała w tej spódnicy brązowej… zawsze się śmiałam…

pamiętam też te schodki wysokie do pociągu… jak ja się ich bałam, że nie dam rady po nich wyjść, ale nie dawałam tego po sobie poznać za nic w świecie… i bałam się jeszcze przechodzić przez tory na drugi peron… bo przecież mógł w każdej chwili pociąg nadjechać… mama wiedziała, że nie przyjedzie, ale ja się i tak bałam… więc szybko biegłam…

a dzisiaj stoję tu razem z Po…

czekamy… długo czekamy… i jest! jedzie… słyszymy go… potem widzimy… Po przestraszona, bo że duży to wiedziała, ale żeby aż tak?

Nie odstępuje mnie nawet na krok, przytula się z całych sił… maszyna, która w wielkim hukiem wtoczyła się na stację wcale nie wygląda tak przyjaźnie jak w książeczce… jest wielka, za wielka, no i te schodki…

po chwili jednak oswaja się z nią, zaczyna śmiać się, machać… strach mija, ale widać, że nie czuje się tu pewnie…widać, że właśnie w jej małej główce   kształtują się pierwsze obrazy, które zapamięta do końca życia…

Reklamy
stoi na stacji mała Po.

14 uwag do wpisu “stoi na stacji mała Po.

  1. świetnie napisane, mam identyczne wspomnienia – te schody przerażające, a w niektórych pociągach strach, że sama sobie drzwi nie otworzę :)))
    Poza tym Wy z gór jesteście :) Byłam w Nowym Targu kilka razy z ojcem po skóry od baców – teraz na pamiątkę pozostały kurtki skórzane, uszyte przez tatę :)))
    Tu w Belfaście też zabraliśmy Ninę na stację, bo pociągi, to właściwie jej pierwsza ogromna fascynacja – i wyobraź sobie, że było bardzo podobnie – ten strach, przerażenie :D, ale ona nie pomachała… strach pozostał i to trzymanie się mamę za nogi :)))

    1. strach pt. sama nie otworzę doszedł jak już sama zaczęłam podróżować :)
      no popatrz – jednak Nowy Targ to takie miejsce, w którym się bywa ;)

      Pewnie stacja, którą zobaczyła Nina była 10 razy większa stąd i strach musiał być bardziej pokaźnych rozmiarów – u nas dwa pociągi na krzyż to można się szybciej przyzwyczaić :)

      pozdrawiamy Was :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s