sen.

to taka chwila w ciągu dnia, kiedy chyba każda mama mówi ufff i siada na chwilkę, aby zatrzymać się w tym szaleńczym biegu za dzieckiem/z dzieckiem (niepotrzebne skreślić)… to taka chwila, kiedy patrząc na dziecię kocha się je 10 razy mocniej i najchętniej właśnie w tym momencie by się go całowało i przytulało (i tylko zdrowy rozsądek przed tym powstrzymuje)… to taka chwila, kiedy o dziecku nie myśli się inaczej jak tylko Mój Aniołek, a wszystkie wybryki idą w niepamięć…

to chwila chwila popołudniowej drzemki… ostatnia taka, na TYM łóżku tutaj…

w sobotę zlikwidowaliśmy nasze wielkie mega wygodne małżeńskie łoże, czyniąc tym samym ostatni krok do przeistoczenia naszej sypialni w pokój małej Po… naiwnie liczyłam na to, że Po jest gotowa na taką rewolucję… radość z ilości przestrzeni trwała dzień cały, do momentu, kiedy to należy udać się na wieczorny spoczynek… owszem Po zasnęła w nowym łóżeczku, ale noc to był koszmar… biegałam do niej co pół godziny, nie spałam prawie wcale… efekt jest taki, że aby się wyspać śpię koło niej na podłodze, bo ona chce czuć mamę blisko… i chociaż wszystko rozumie, pokazuje, że to jej łóżeczko, że tu śpią duże dziewczyny to noc niestety rządzi się swoimi prawami… zawsze miała problem ze snem… pierwsza nasza wspólna noc w szpitalu dosadnie pokazała mi, że zaczyna się bezsenny czas dla mnie… całą noc nosiłam ją po szpitalnej sali, bo położona budziła się z wielkim krzykiem… w domu nie było lepiej… więc aby nie wstawać co 3 minuty do niej, i aby móc chociaż na chwilę zasnąć, spała ze mną… wszyscy mi mówili, że podrośnie i nauczy się… nie nauczyła… chociaż próbowałam nie raz nauczyć ją spać samą… poddałam się w końcu, bo ja też wyspać się chciałam… w końcu rano idę do pracy, muszę jakoś funkcjonować…

myślałam jednak, że jest już teraz na tyle „dorosła”, że się uda ją jakoś przekabacić – niestety :) chyba już tak będziemy sobie razem trwać w tym naszym wspólnym śnie aż sama mnie wygoni – jak ostatnio tatę – TATA NIEEE…

nie jest to jednak tak, że mi to jakoś szczególnie przeszkadza… uwielbiam przytulić się do niej w nocy, kocham chwile, kiedy to ona budzi mnie rano… nie da się tego zamienić na nic innego, bo taki nasz czas… czas, którego często nam w ciągu dnia brakuje… to chwile, które trzeba łapać, bo być może za kilka miesięcy, a może lat Po powie – MAMA NIEEE… i już nie pozwoli wycałować swoich stópek…

Reklamy
sen.

14 uwag do wpisu “sen.

  1. Filipek70 pisze:

    hej dziś :))) wiesz ,najmądrzejsze są te matki które nic na siłę zmieniać nie chcą …wydaje mi się :)))) i które nie popędzają dziecka …..ale wiem że ciągle się w macierzyństwie na coś czeka z niecierpliwością …na pierwsze słowo ,pierwszy krok ,pierwszą noc we własnym łóżeczku itp… nasz Kuba miał kolkę i też spał z nami bo w końcu poddaliśmy się żeby nie wstawać co pół godziny ….w ogóle wydaje mi się że instynkt to jedyny wyznacznik jeśli chodzi o dzieci ….bo każde jest inne i na swój sposób wyjątkowe …..mój syn do tej pory woła mnie lub męża przed snem …wtedy opowiada co u niego ważnego się zadziało ..i mimo że czasem chce nam się już po prostu bezmyślnie pogapić w Tv ,nie odmawiamy mu :))) jest też jednym z niewielu dzieci które żegnają tatę pod szkołą i krzyczą biegnąc ..kocham Cię paa ….. ale widzę też że w porównaniu do rówieśników jest z tych później dojrzewających ….a może to i lepiej bo i ja na starość wcale nie poważnieję :))))))))nie wiem jak Pola ale kubański wtulał się w nas zasypiając i teraz brakuje mi tego uczucia przytulenia małego ,ciałka ale ciągle je pamiętam wyraźnie …teraz powoli uczę się patrzeć na niego bez pochylania głowy :)))))) a jak się przytuli to już jest inaczej zupełnie … reasumując tak czy tak życzę Ci żebyś nie spała na podłodze za długo :)))) a Polę w stopy całuję :)))

  2. carnation pisze:

    cierpliwosci, w koncu nauczy sie sama spac. Jednym dzieciom przychodzi to wczesniej, innym zabiera to wiecej czasu. Ja narzekac nie moge bo moje dzieci dzielnie spia w swoich lozkach w swoim pokoju :) Mimo wszystko co jakis czas biore ich do siebie na noc tylko po to, zeby moc sie do nich poprzytulac i popatrzec jak slodko spia :)

      1. carnation pisze:

        Basia prawie od urodzenia spala z nami. Jak miala moze 1,5 roku i w koncu odkleilam ja od piersi, nauczylam ja spac w swoim lozku w swoim pokoju. Jak miala 2 lata wrocila do nas do lozka bo urodzil sie Piotrus a ja niestety sama nie dawalam rady uspac 2 dzieci w 2 osobnych pokojach. Jak Piotrus nauczyl sie wychodzic z lozeczka to tez oczywiscie wolal spac w naszym lozku i wtedy „wyrzucilismy” dzieci do ich pokoju. Ale na pocieszenie ci powiem, ze corka szwagra nauczyla sie sama spac w swoim pokoju jak miala…… 8 lat :)

  3. Nina od początku spała sama. Przyniesiona ze szpitala w swoim łóżeczku. Od roczku sama w swoim pokoju. Teraz nie miala jeszcze dwóch lata i dostała tapczanik. Zdarzają się ciężkie momenty, przerabiałam ostatnio picie mleka 3 razy w nocy, potem woda, potem ciągle siku, kupka – wszystko przez to, że urodziła się siostra i Nina poczuła się zazdrosna. Z kolei Sara jest inna. Ja też już w szpitalu czułam, że łatwo nie będzie. Oj co ja z nią mam. Brakuje mi teraz tych chwil z Niną, kiedy uciekałyśmy razem na popołudniową drzemkę :((( Nie mam już raczej szans, żeby jeszcze raz tak z nią zalec w łóżku. Z Sarą szans też nie mam. Ona niby lubi być na rękach, ale poleżeć z mamą przytulona to już nie, chyba, że zaśnie na cycku. Taki nieokiełznany dzikus z niej. Może za jakiś czas będzie chciała się tak poprzytulać z mamą i poleżeć. Może… Mam mnóstwo zdjęć Ninki leżącej w wózku, łóżku, śpiącej bezbronnej. Mnóstwo zdjęć jak śpi na mnie na mężu. Nie mam takich zdjęć Sary, bo nie mamy takich momentów :(((

    1. dlatego ja się właśnie pocieszam, że drugie dziecko będzie spało samo, przesypiało całe noce, bo nie mogą dwa takie same egzemplarze zdarzyć się pod rząd, prawda? :)

  4. Słodko :) Nie ukrywam, że w pracy jednym z moich ulubionych momentów jest ten, w którym dzieci śpią :P
    Matką nie jestem, ale mam wokół matki z dziećmi (w tym siostrę) i we wszystkich przypadkach konsekwencja wydaje się być kluczowa. Choć czasem trwa to nieco dłużej (oby nie 8 lat! :P) i trzeba uzbroić się w cierpliwość…

    1. cierpliwa to ja jestem, jednak kolejna nic w czasie której biegam co godzinę do łóżeczka Po jest nie do zniesienia i w tym momencie moja cierpliwość idzie spać, a ja razem z nią ;)

  5. Kazde dziecko woli spac z rodzicami. A rodzice chetnie spia z dziecmi, bo jest to takie mile uczucie…
    Mimo to zdecydowalam, ze w naszym przypadku chce, zeby Sara spala sama – i tylko czasami odwiedzala nas w nocy. Jej lozeczko stalo w naszej sypialni, wiec nie bylo az tak tragicznie. Ale musialam kolo tygodnia powalczyc, aby zrozumiala, ze zaden cyrk jej nie pomoze i odtad spi w swoim lozeczku. Im dziecko starsze, tym bardziej wyrafinowane ma metody na wymuszenie spania u rodzicow ;-) U nas walka sie oplacala. Sara spi u siebie, odwiedza nas czasami. Wieczory mam dla siebie – po przeczytaniu bajki wychodze z pokoju i jest spokoj.
    Moja siostra natomiast 5-6 lat musiala sie klasc ze swoja corka do lozka o 20:00 i usypiac. Trudno bylo dziecko wyniesc ze sypialni. Rodzice byli niewolnikami swojego dziecka. Chodzili spac z kurami… No i jak tu poczac nastepne dziecko, kiedy ma sie w lozku pierworodne? ;-)
    Mimo calej milosci do dziecka, rodzice powinni miec tez czas i przestrzen dla siebie.
    Zycze Ci zatem wytrwalosci i decyzji, ktora bedzie dla was najlepsza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s