w pigułce.

ciąg dalszy następuje…

z samego rana zaraz po niedzielnym śniadaniu ruszyliśmy w trasę… grafik napięty, dzień krótki, piękne słońce, nie marnujmy ani chwili…

obowiązkowy punkt programu, który wypaść z grafika naszych spacerów nie może to nasz las… a że obecnie cel wycieczek tam jest Wam już znany to powtarzać się nie będę… tym razem przywieźliśmy mech, dużo mchu ;) co z nim robię pokażę wkrótce… szyszek i patyków też trochę wzięliśmy tak przy okazji ;) teraz wszystko ładnie schnie sobie na tarasie i czeka na dalsza obróbkę…

Po to już weteran leśny, zna chyba każde drzewo i dobrze wie, gdzie szyszek należy szukać…

tata niestety już tak biegły w poszukiwaniu nie jest, więc szybki kurs Po mu urządziła i zrobił się z niego zbieracz jak się patrzy ;) przy okazji patrzenia – zwróćcie uwagę na kaptur powszechnie przez Po zwany PAPTUREM – to element najistotniejszy w jej garderobie… bez paptura nie wyjdzie z domu bo WIEJE, i na nic zdają się tłumaczenia, że ciepło, że nie ma wiatru… paptur musi być! podobnie jest z kapturem przy ręczniku… dopóki nie założę jej ręcznika z kapturem na głowę nie pozwoli się wytrzeć po kąpieli ;)

ale wróćmy do naszej niedzieli…

kolejny punkt programu obowiązkowy to kaczki, bez karmienia kaczek ani rusz… Po z babcią robią CODZIENNIE wypad na karmienie kaczek… a kaczki cwane, wiedzą że jeść dostaną to też ładnie w zamian do zdjęć pozują…

kaczki nakarmione, mech nazbierany pora do domu na obiad wrócić, szybka drzemka – 30 minut i Po już gotowa na kolejny spacer…

tym razem park… piękny, odnowiony, a w nim plac zabaw… Po aż oczy się zaświeciły jak go zobaczyła… pierwsza nasza wizyta w tym miejscu odkąd go odnowili i chyba stanie się kolejnym miejscem, które będzie na liście naszych miejsc do odwiedzenia z adnotacją koniecznie!… zastała nas tam ciemna noc, co widać na ostatnim miejscu… i nie wiem czy to my tak długo się bawiliśmy czy wieczór tak szybko nastał…

więc jeszcze coś zjeść… i kawa koniecznie kawa! tak mój nałóg niegroźny…

i na koniec jeszcze my – kraciaste ;)

i kiedy niedziela dobiega końca znowu myślę, że za mało tego czasu było, za mało żeby być razem, żeby cieszyć się sobą, żeby nie w biegu, żeby wszystko inne było z boku… i chociaż staram się z każdej niedzielnej minuty wycisnąć wszystko co się da najlepszego to tych minut wciąż mi za mało…

i robi się poniedziałek…

Reklamy
w pigułce.

8 uwag do wpisu “w pigułce.

  1. kaacee pisze:

    Miło Was widzieć tak razem, sympatyczna rodzinka:)
    Ciekawa jestem co zrobisz z mchu, ja go- wstyd się przyznać- kocham i upycham gdzie się da, dzięki czemu mam w domu namiastkę lasu..

    1. ja właśnie przez te nasze wyprawy też mam w domu las ;) mech suszę i używam go do rożnych dekoracji, ostatnio na 1 listopada robiłam stroiki z niego…
      a na BN mam już kilka pomysłów… oby tylko mi śnieg nie sypnął, bo kopać za mchem pod nim nie będę :P

    1. Jak byliśmy sami to woleliśmy niedzielne popołudnia spędzać pod kocem… szczególnie jak za oknem szaro-buro… odkąd jest Po dwa spacery to tama norma, bo inaczej w domu idzie zwariować ;)

      wszystko przed Tobą – dziecko wyzwala aktywność jak mało kto i mało co :)

  2. hehe u nas też faza kapturowa i kieszeniowa trwa! „Kiesenie” muszą być wszędzie! „Kaptul” w każdej kurtce i bluzie…
    Niedzieli chyba brakuje każdemu :( ostatnio nawet zaczęłam wcześniej wstawać, by mieć jak najdłuższy dzień, a przecież niedziela dla mnie była zawsze dniem na dłuższe spanie ;)

    1. Kiesenie u nas jeszcze wymagane nie są ;)
      a spanie dłuższe? śpię tyle ile Po pozwoli, więc można się domyślić, że dzień u nas zaczyna się dość szybko i trwa, i trwa, i trwa…

      Pozdrawiamy Was dziewczyny i nie dajecie się tam same bez taty!

  3. Filipek70 pisze:

    w pięknym miejscu na ziemi mieszkacie ..normalnie mnie w dołku ściska :))) paptury i kiesenie znowu mnie na miękko ugotowały :))) kurcze ja już nie pamietam pierwszych przekrętasów ???? a niee pamiętam jak robudowywałam smaki u Kuby ..dawałam mu jakiś owoc np a on krzywiąc się mówlł mniam ,mnian …be nie ….przekonując nas i siebie :))) a potem jak mu się zabawka podobała np ..mówił to samo ….. nawet my to przejęliśmy :)))do tej pory jak idę z siostrą na zakupy i coś nam w oko wpadanie używamy tego grypsu :))))
    a co do kawy …jak się wybuduję i na parapetówę zjedziecie to Ci taki deser zafunduję że odpłyniesz jako i wszyscy odpływają co go spróbowali :))))) muszę kiedyś nagrać miny tych co pierwszy raz zakosztowali .. w sobotę był to szwagier :)))))) mnia bezcenna :)))))))))) zagadałam jak zwykle !!!!!!!spadam sobie już :))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s