Koń jaki jest – każdy widzi…

W związku z tym, że sezon prezentowy rozpoczął się już na dobre i każdy, kto ma dziecko (niekoniecznie swoje) do obdarowania już zaczął się nad prezentem głowić… my sprawę mamy łatwą, bo prezenty zarówno na Mikołaja jak i te, które Po znajdzie pod choinka już na nią czekają…

ale ja jestem z tych zapobiegliwych i wolę takich spraw na ostatnią chwilę nie odkładać… chociaż jest to trudne, bo już nie raz i nie dwa miałam ochotę prezenty wyciągnąć z zakamarków szafy i Po obdarować zupełnie bez okazji…

Jednak nie o prezentach dla Po dzisiaj ma być… o tym kiedy indziej…

Dzisiaj chciałam słówko o koniu rzec ;) jak byłam mała mój kuzyn dostał konika bujanego… cudny był, całe dnie mogłam się na nim  bujać… dlatego wiedziałam, że dziecko moje konia będzie musieć mieć… miałam nawet wypatrzonego, pięknego, drewnianego, białego… miałam i co? i zostałam wyprzedzona w zakupie… Po dostała  konia na pierwsze urodziny… został zakupiony bez konsultacji ze mną – dlatego tu uczulam wszystkich, którzy tego typu prezenty chcą kupić dzieciom tym nie swoim – skonsultujcie taki zakup z rodzicami… bo jeśli wam się wydaje, iż prezent jest świetny, trafiony i ładny to rodzice dziecka mogą mieć trochę inne zdanie na ten temat… u nas np. jest problem z miejscem, dlatego uważam, że prezenty wielkogabarytowe powinno się przemyśleć 10 razy…

no ale cóż… koń jest… nie brzydki nawet, widziałam gorsze koszmary w sklepach… poza tym „darowanemu koniowi…” najbrzydsze ma plastikowe oko, ale że Po tym okiem była zachwycona w pierwszej kolejności to pomysł oderwania go i namalowania nowego porzuciłam…

Po konia lubi, nawet bardzo… nauczyła się na niego wchodzić, więc dzisiaj mogę uznać, że to bezpieczna zabawka, do tego jedna z jej ulubionych, więc zaakceptowałam go w pełni… niech się dziecko buja…

ale nie od początku było tak łatwo… na początku Po chciała na niego wchodzić, nie potrafiła, spadała, trzeba ją było asekurować, ja się na nim potykałam, miejsca było jeszcze mniej w mieszkaniu, więc koń w końcu wylądował na tarasie w akcie desperacji mojego eM… Po więc na kilka miesięcy z koniem pożegnała, ja miałam kilka miesięcy spokoju i w tym czasie Po do konia dorosła… bo jak widać poniżej koń był wieeeelki ;) w tym czasie zrobiło się też miejsce na konia i koń szczęśliwie do nas powrócił…

dlatego dzisiaj stwierdzić mogę, że taka zabawka a co za tym prezent jest idealny dla dwuletnich dzieci, wcześniej się raczej nie sprawdzi… więc jeśli maci młodsze dzieci pod ręką to konia drewnianego wybijcie sobie na razie z głowy, za rok o tym pomyślicie…

 dziękuję za uwagę, może komuś pomogłam w decyzji ;) jeśli tak będę się bardzo cieszyć.

a teraz już powoli się pakuję i lecę do tego mego dziecięcia w różowej czapie, co to się za nim stęskniłam okrutnie! miłego weekendu!

Reklamy
Koń jaki jest – każdy widzi…

6 uwag do wpisu “Koń jaki jest – każdy widzi…

  1. u nas z koniem było podobnie. Z tym, że nie doświadczyliśmy tego „dorośnięcia”, bo się wyprowadziliśmy i konia odziedziczyła koleżanka Niny. Ale początki były identyczne – wchodziła i schodziła, a ja skakałam przy niej i już mnie nerwy łapały. Za wcześnie. Teraz sto razy pomyślę, zanim kupię coś, do czego Nina jeszcze nie dorosła, bo wtedy ona się złości, ja się złoszczę i zero przyjemności. Ja planuję prezenty i codziennie zmieniam zdanie. Chciałabym tyle jej dać, ale właśnie każdy dzień przynosi nowe przemyślenia, że może jeszcze nie teraz, jeszcze nie czas.
    Także nadal nie wiem, co się znajdzie pod choinką :))) jestem ciekawa Twoich zdobyczy ;-)

  2. Filipek70 pisze:

    koń jest super nawet z plastikowym ślepiem :)))) a zaglądałaś do belli i bliźniaków ???? znasz jej blog ???? chyba zobaczyłam u niej wózek dla lalek o jaki Tobie chodzi :))) a ona zakupiła go sobie na pchlim targu który organizuje już drugi raz w Grabinie koło Łodzi :))) wiesz ona ma dwóch chłopców może aż tak bardzo nie są nim zainteresowani :)))) buziaki …….

    1. kiedyś tam byłam przelotem (na tym blogu)… wózka nie widziałam, ale teraz to już musztarda po obiedzie, wózek ma być u nas jutro :) reszta prezentu już czeka od dwóch tygodni ;)
      mam nadzieję, że będę zadowolona, bo Po to na pewno… ona wszystko co jeździ ubóstwia ;)

  3. Przypomniałaś mi o naszym koniu odziedziczonym po kuzynie. Czeka na Polę na strychu dziadków…. i wiesz, jest z typu tych pluszowych wypchanych ;D No co tu dużo mówić, not my taste… ale jak znam zycie, resztę domowej menażerii (łącznie ze znajomymi, którzy przychodzą na piwo) na pewno zachwyci!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s