chciałabym…

Chciałabym móc dzisiaj napisać, że wszystko jest w porządku, że dziwne symptomy nas opuściły i nie chcą już wracać… jednak tak nie jest… a najgorsze dla mnie jest to, że nikt nie potrafi postawić diagnozy… albo inaczej, diagnoz postawiono kilka, ale żadna nie jest tą prawidłową…

mamy więc już w swojej kolekcji kilkanaście naklejek DZIELNY PACJENT, mamy piękne zdjęcia płuc małej Po, mamy mnóstwo nowych znajomości zarówno wśród małych pacjentów, jak i pielęgniarek i lekarzy, mamy też pokaźnie powiększoną apteczkę, mamy siniaki po pobieranej krwi, mamy nawet bałwanka z choinki z jednej z przychodni, który został podarowany Po wraz ze słowami DLA TEGO MAŁEGO ZBÓJA, no i mamy ten kaszel nieszczęsny nadal… kaszel występujący w nocy…

bo w ciągu dnia Po jest zdrowym dzieckiem, do tego stopnia zdrowym, że już zaczynają na mnie patrzyć jak na matkę wariatkę, która dziecku chorób szuka… matka wariatka w ciągu nocy martwi się czy się jej dziecko nie udusi, czy dotrwamy jakoś do rana, czy ręce nie odpadną od lulania, noszenia, kołysania, głaskania… ale matka wariatka jest dzielna… nie da się, oj nie! będzie nosić ile trzeba będzie, tylko niech ktoś mi w końcu powie, czemu to wszystko? co się dzieje?

zaraz biegnę po kolejne wyniki badań, zaraz potem na kolejne konsultacje… może dzisiaj jakiś trop znajdziemy… może…

Jednak tak jak wspomniałam, choroba dokucza nam tylko w nocy, a dni upływają nam w miłej twórczej czasami atmoseferze :) w sobotę np. Po towarzyszyła mi dzielnie przy tworzeniu tych oto literek:

1

ona dobierała dodatki, komentowała :) mówię Wam, że rośnie mi doradca najlepszy jakiego mogłam sobie wyobrazić… jak tak dalej pójdzie to stworzymy całkiem udany duet :)

literki miały być fioletowo-różowe, jednak ja dołożyłam im trochę szarości tak od siebie i chyba na dobre im to wyszło… z efektu finalnego jestem zadowolona, a wyszłam już trochę z wprawy, bo był czas, że produkowałam je w ilościach hurtowych, a teraz miałam dość długą przerwę ;)

2

no i mogłam w końcu wypróbować moją nową pieczątkę ;)

3

dzisiaj już poszły w świata, a ja biegnę po te wyniki…

trzymajcie kciuki!

Reklamy
chciałabym…

22 uwagi do wpisu “chciałabym…

  1. gosik pisze:

    u nas tez sie okropny mokry kaszel pojawil…bylysmy u lekarza,osluchowo jest ok poki co pijemy syropki.Przez sen tez madzik kaszle ale na szczescie jakos spi…ale smutno mi sie robi jak sie tak na nia patrzy,oczka zmeczone :( no i licze,ze u was sie wszystko szybko wyjasni i kaszel sobie pojdzie!:)

  2. magda pisze:

    Cieszę się, że zdjęcie wyszło ok ;-), źle że nie ma jeszcze diagnozy bo ta niepewność pewnie jest okropna. A padała diagnoza dotycząca robaków? one ponoć powodują kaszel.
    Mam nadzieję, że ten paskudny kaszel szybko Was zniknie.

      1. magda pisze:

        No to super, że jest diagnoza. A można wiedzieć co Po było? No teraz to już będzie tylko lepiej ;-)

    1. zaglądnęłam i oniemiałam ;) śliczne! i takie moje :)
      nigdy tak bardzo podobnych literek do tych moich nie widziałam, a wydawało mi się, że oglądałam już ich setki…

      dziękuję za linka!

  3. Jolanta pisze:

    kochana najważniejsze ze jest diagnoza wtedy mozna odpowiednie leczenie włączyć bo tak to po omacku chodziliście:(mam nadzieje że to nic poważnego:)zdrówka życzę Po a tobie wytrwałosci:) każda choroba dziecka to dla matki duży stres trzymaj się kochana ściskam was mocno:)

  4. Szczerze współczuję i życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Mnie też uważano za nawiedzoną, aż do pierwszego poważnego badania i diagnozy. I zapadła cisza… wytrwałości Wam życzę przede wszystkim, wszystko na pewno będzie dobrze.

  5. Miałam tak z Sarą – pod wieczór mi się dosłownie dusiła, w dzień wszystko ok. Poszłam do szpitala na dyżur – wszystko ok nic nie podawać, musi samo przejść. A gdy zbliżał się wieczór, ja cała drżałam, żeby czasem nie zakaszlała. Ale przeszło… na szczęście.
    Co prawda u Niny stwierdzono anemię i obniżoną odporność przez co ciągle ktoś z nas smarka, kicha, bo się tak zarażamy jedna od drugiej.
    Zdrówka !!!

    1. wiesz, że ja miałam dokładnie to samo? bałam się nocy, bałam się, że zasnę, że nie usłyszę, że się dusi… więc siedziałam całe noce i czuwałam… dzisiaj już na szczęście jest w miarę dobrze, ale co jakiś czas, albo ja albo eM biegamy do niej sprawdzić czy oddycha, bo cały czas nie wierzę, że wychodzimy na prostą…

      buziaki dla Was:*

      PS. jak będziesz miała chwilkę napisz jak podróż samolotem? jak daliście sobie radę?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s