misiowe love.

Nie znam osoby, która na widok misia nie uśmiechnęłaby się… miś to taki wdzięczny przyjaciel z dzieciństwa… chyba każdy swojego misia miał albo nawet ma… miś przywodzi na myśl same pozytywne emocje… misiów po prostu nie da się nie kochać…
Nasza kolekcja misiowa jest dość spora… i może momentami nawet mało ciekawa dla postronnych osób, ale dla nas każdy miś to inna historia… mamy misia, któremu trzeba było przyszyć główkę, bo tata Po tak mocno się nim bawił 30 lat temu, że aż główka za mocno się kiwać zaczęła… mamy misia, który sam raczkuje i mówi, na widok którego maleńka Po piszczała z radości… mamy misie, któe Po dostała na pierwsze urodziny… mamy misia, którego wyszperałam na targu staroci… mamy misia, który…

ale nie o każdym chcę napisać, bo ten post musiałabym pisać kilka godzin ;) dzisiaj będzie o misiach szczególnych… misiach, które od początku do końca zostały zrobione ręcznie… misie, nad którymi ktoś spędził kilka godzin zanim tchnął w nie życie, misiach, które są jedyne, niepowtarzalne, które mają duszę…

to jedne z pierwszych, które pojawiły się u nas, zaraz po pojawieniu się Po… ten szary ma krzywo przyszytą rączkę, a beżowemu troszkę odpada nóżka… ale to nic… Po je uwielbia… nie ma dnia, aby ich nie układała do snu…

1

a tego już znacie :) ale wzbudza mój zachwyt za każdym razem jak na niego patrzę, więc niech ma swoje 5 minut i dzisiaj…

2

w tym też się zakochałam od pierwszego ujrzenia… a Po od razu podzieliła mój zachwyt… jest najmniejszy z całej kolekcji, ale sprytny jak mało który, bo potrafi kręcić rączkami i nóżkami…

3

przyszedł taki dzień, że zawzięłam się w sobie i powiedziałam, że Po musi mieć też misia uszytego przeze mnie… powstał więc pierwszy niedoskonały zupełnie – w czerwoną krateczkę, potem następny, który zamiast serca ma delikatnie brzęczący dzwoneczek… na miss misiów to one raczej się nie nadają, ale Po zabiera je ze sobą wszędzie – do sklepu, do klubu maluszka, do babci… są to więc misie podróżniki ;)

4

i wesoła gromadka na sankach :)

5

jak widzicie wesołe z nich chłopaki toteż bardzo nam miło, że zechcą nam umilać nasze życie :)

6

jednak muszę przyznać, że szycie misiów wciąga, dlatego po prototypach dla Po powstały kolejne… jeden dla Filipa…

7

kolejne dwa trafiły do Szlachetnej Paczki, która miała wywołać uśmiech na twarzach dwóch małych chłopców…

8

9

a na koniec moja dwumiesięczna fanka misiów :) czyż nie była urocza? kiedy oglądam takie zdjęcia zakochuję się w niej wciąż na nowo :)

10

w misiach siła!

11

Reklamy
misiowe love.

23 uwagi do wpisu “misiowe love.

  1. Ostatnie zdjęcie wygrywa :) Śliczne te Wasze misie! Ja akurat jestem chyba jedną z nielicznych, która za czasów dzieciństwa z misiami nie miała za dużo do czynienia… Owszem, jakieś tam były, ale mała Kasia zawsze najbardziej kochała swoje pluszowe pieski :)

  2. a ja np. nie przepadam z misiami ;O
    no dobra, lubię te ogromne i milusińskie, do których się można przytulić, albo raczej wstulić.

    i lubię jeszcze jednego. Misia Całusia. M. dostała go od ciotecznej bratowej, która sama go uszyła. Jest baaaardzo podobny do tego w czerwoną kratkę. Zresztą wystaje gdzieś z mojego kosza na blogu ;) Tak. Tego misia lubię BARDZO!

    1. no właśnie o tym mówię, misie uszyte są słodkie i zwykle stają się tymi ulubionymi:) bo takie, które można kupić w sklepach już jakoś mniej do mnie przemawiają… chociaż perełki też można znaleźć :)
      Pozdrawiamy :)

  3. gosik pisze:

    my juz tez mamy niemaly dorobek miskow :) w lozeczku razem z Madzia spia 4 z fundacji TVN jednak jej ich malo to ma jescze dwa kroliczki i bobas ;) ale z pewnoscia znalazlaby miejsce na inne np takie wlasorecznie zrobione…no wlasnie jest szansa na zlozenie zamowienia u Ciebie?pozdrawiamy

    1. Króliczków też mamy trochę :) może doczekają się swojego posta :) oj tak, chyba muszę je pokazać…
      a zamówienie zawsze przyjmę chętnie, a na misia to już w ogóle :)

      Pozdrawiamy i buziaki ślemy :)

  4. dusia pisze:

    Jako „pani misiowa” muszę zabrać głos przy takim temacie:-) Tak jak kiedyś pisałam jestem wychowawca w przedszkolu grupy dzieci 3-letnich „MISIE”. Misiaki-pluszaki towarzyszą nam codziennie, uczymy je wierszykow i piosenek, wykorzystujemy je do zabaw dydaktycznych, przytulamy je na lezaczkach:-) Twoje misiowe fotki zainspirowały mnie do tego by zaproponować rodzicom z mojej grupy byśmy uszyli takie właśnie misie:-) Pozdrawiam serdecznie:-)

    1. W razie czego służę radą :) Misiaki są proste do uszycia, a widzę, że moja Po wprost je uwielbia… chyba właśnie dlatego, że takie są do przytulenia idealne i do małej rączki pasują…
      Cieszę się, że mogłam zainspirować :)

  5. Misie :) Tak, to są najlepsi przyjaciele naszych dzieci :) urocze macie te Misie. Moja Agacinka ma swojego ulubionego, który przeżył z nią najwięcej przygód i nie rozstają się ani na chwilę. Misio jest też stałym bywalcem w przedszkolu, aż dziw, że nie każą mi za niego płacić abonamentu ;P
    Co do małej Po to rzeczywiście uroczy bobas :) Ja również uwielbiam oglądać nasze „stare” zdjęcia i zawsze przy tym oblewa mnie taka przyjemna fala ciepła :)
    Trzymajcie się dziewczynki! :*

    1. Uważaj, bo mogą Wam na koniec roku wystawić rachunek za misia :D
      a ja bardzo rzadko wracam do takich zdjęć z przed dwóch lat – ale jak już wrócę to nie mogę się nadziwić jakie piękne mi się to dziecko trafiło, jakie cudowne, idealne…

      1. he he mam to samo – uwielbienie własnego potomka – zachłanność, samouwielbienie, pycha, próżność??? nie! Mamina miłość ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s