czytała mama, czyta córka…

1

Ileż ja razy martwiłam się o murzynka Kasi, ile razy przeszukiwałam dom od piwnic po dach w poszukiwaniu tego  małego chłopczyka, ile razy z Kasią płakałam… tych razów zliczyć się nie da… jednak mam książeczkę, która jasno wskazuje na to, iż była jedną z ulubionych książeczek mojego dzieciństwa (ilość domalowanych szczegółów mówi sama za siebie:))… a muszę tu zaznaczyć, że książeczka ta leciwa jest mocno, bo przede mną korzystało z niej jeszcze kilkoro innych dzieci… ile dokładnie nie wiadomo? na pewno moja siostra i moja kuzynka sporo ode mnie starsze…

„Gałgankowy skarb” w wersji z „miękkimi kartkami” i moimi „dopiskami” jest pilnie strzeżony i pewnie nie szybko wpadnie w łapki małej Po… jednak jak miałam swego dziecka pozbawić mojej ulubionej lektury z dzieciństwa? no jak? no nie dało się… zaczęłam przeszukiwać Internet w nadziei, że znajdę może jakiś pojedynczy egzemplarz tej książeczki… i wiecie co się okazało? że jedno z popularnych wydawnictw wpadło na pomysł wydania tej książeczki w takiej samej formie jak ta „moja” – identyczny format, rysunki te same, kolorystyka… wszystko idealne… jedyną zmianą jest twardość kartek co akurat jest zmianą na plus, bo Po szybko wzięła ją w obroty i obawiam się, że gdyby nie wzmocnione kartki to z książeczki nie byłoby już nic…

Książeczkę kupiliśmy już dość dawno i muszę przyznać z nieskrywaną radością, że nadal plasuje się w rankingu tych NAJ… kiedy Po nie potrafiła nam jeszcze powiedzieć, którą książeczkę chce „poczytać” zaczynała udawać, że płacze i wszystko stawało się jasne… dzisiaj już jasno i wyraźnie daje do zrozumienia, że chce czytać o Kasi, krzycząc KASIA, KASIA…

2

3

4

5

Muszę jeszcze zwrócić uwagę na śliczne rysunki samego autora, który był grafikiem, więc rysować potrafił to przyznać mu trzeba ;)… niby mają taka lekką nutkę retro, która podoba mi się bardzo, ale do tego są bardzo na topie :) przypominają mi wiele obrazków z książeczek dla dzieci, które powstały w ostatnich latach… a do tego są takie  wyraziste, nasycone kolorem, na białym tle… no jak dla mnie strzał w 10… Polecam więc tę publikację z czystym sumieniem!

A poniżej prezentuję fragment naszej ostatniej twórczości – naszej tym razem – mojej i eM :) ktoś ma pomysł co z tego będzie?

6

Reklamy
czytała mama, czyta córka…

24 uwagi do wpisu “czytała mama, czyta córka…

  1. kaan pisze:

    Bo Kasie fajne są;)

    Ja teraz piszę pracę podyplomową pt:” Książki mojego dzieciństwa”, jest moment na wspomnienia aż łza się w oku kręci…

    1. a pewnie, że fajnie nigdy nie mówiłam inaczej ;)
      awersje mam do innych imion, ale przez grzeczność o nich nie wspomnę…

      „Gałgankowy skarb” będzie miał w Twojej pracy swoje 5 minut? znasz tę książeczkę?

      1. kaan pisze:

        Nie, tego nie znam zupełnie, umknęło mi jakoś…
        W mojej pracy triumfują Dzieci z Bullerbyn, Karolcia, Wakacje z duchami, itd…
        Pozdrawiam:)

      2. O „Karolcia” to też jedna z tych moich NAJ! muszę ją gdzieś odszukać, bo mam swoją, mam :) chętnie ją Po przeczytam za jakiś czas…

        Buziaki Kasiu :*
        fajnie Cie widzieć :)

  2. Karolcia pisze:

    Takie rzeczy są bezcenne :) ja będąc małą dziewczynką bardzo lubiłam książeczki z serii „Poczytaj mi mamo” miałam ich kilka i ponoć wszędzie mi towarzyszyły.
    czy na ostatniej fotce to mini kuchnia dla Małej Polci?;)))

    1. „Poczytaj mi mamo” też się pokazały jakieś 2 lata temu na rynku w nowej wersji… i zamierzam je zakupić jak tylko Po będzie potrafić się skupić na czytanej opowiastce dłużej niż 5 minut…

      bingo! ;)

      1. Karolcia pisze:

        Tak dokładnie jest nowa wersja i od jakiegoś czasu też myślę o kupnie :)
        A książki o „Karolci” i „Witaj Karolciu” też są dostępne w nowszym wydaniu:)
        Już nie mogę się doczekać aż pokażesz efekt końcowy :)))

  3. gosik pisze:

    skoro polecasz to musze jej sie dokladniej przyjrzec i moze moja diablica tez bedzie jej posiadaczka :) ale pod warunkiem,ze bedzie grzeczna choc ona mowi „bede grzeczna,daj paluszka mamusiu”
    niemam zielonego pojecia co Wy tam tworzycie ale juz niemoge sie doczekac az pokazesz calosc!

  4. fajnie, ze tak z pokolenia na pokolenie przekazujesz Poli to co sama lubilas, a nie tylko plawisz sie w nowosciach dla dzieci… co jak co, ale jednak te ‚pradawne’ ksiazki byly najlepsze!

    1. A ja myślę, że wtedy było kilka perełek i teraz też takie można znaleźć… nie pokazuje ich tutaj, ale w naszej biblioteczce naprawdę mamy kilka książek, które warte są uwagi… niestety rodzice dzisiaj często „karmią” dzieci książkami, które są ogólnodostępne (przy kasie w sklepie odzieżowym, między kosmetykami w drogerii lub na półce w sklepie spożywczym)… a wystarczy zadać sobie troszkę trudu i naprawdę na dobre pozycje można trafić… może od czasu do czasu rzucę jakąś propozycją? :)

    1. No takie buciki to u nas podstawa ;) jeszcze zanim Po się urodziła to wiadomo było, że w kierpcach będzie biegać jak na prawdziwą góralkę przystało! i o dziwo ostatnio z 489 par butów, które posiada każe zakładać sobie właśnie te ku mej uciesze :)

  5. Filipek70 pisze:

    no to teraz mi musisz opowiedzieć o gałgankowym skarbie …czekam na maila :)))))))))a ja najbardziej pamietam wierszyk, który mówiła mi babcia o ptaszku, który zimą szukał jedzenia ….nie pamietam dobrze tekstu ale może mama go pamieta ?!!!!!muszę ją zapytać ….tekst mi się zatarł ale wrażenie współczucia i łezki w oku pamiętam !!!!! czekam na kuchnię Polci i nogami przebieram …może moja siostra będzie miała dziewczynkę ….trzymaj kciuki !!!!!bo tak bym się z siostrzenicą pobawiła ,pogotowała na niby !!!!!a nie tylko samochody ,samoloty i piłka nożna !!!!!!!!

    1. Filipino ja pamiętam, pamiętam, ale cholewcia w domu pozbawiona jestem laptoka po bliskich spotkaniach z cieczą wyżej wymienionego :/ ale to nie jedyna nasza strata ostatnich dni, bo jeszcze stratę w szybach samochodowych odnotowaliśmy dzisiaj rano :/
      tak że jak widzisz wesołość na całego… a w pracy ledwo ostatnio ogarniam to co muszę, więc z elaboratem poczekać musisz… jutro się przysiądę, obiecuję…

  6. Ja tez mam takie ksiazki, ktore koniecznie chce Sarze czytac lub podrzucac pozniej – taki sentyment mam :O) Poki co wszczepiamy w nia nawyk czytania – a przynajmniej kupowania ksiazek, ogladania i sluchania. No i przyklad wlasny…
    Moja siostra nie czyta ksiazek i sie dziwi, ze jej corka tez sie nie garnie :-D
    Wasza ksiazeczka wyglada bardzo ciekawie! Zupelnie jej nie znalam.
    A co do mebelka, to obstawiam, ze bedzie lozeczko…

  7. Uwielbiam stare książki! Szukam właśnie dla Agaciny „Marysia Sierotka i siedmiu krasnoludków” w wydaniu takim, jaki czytałam ja. Wiem, że jest, ale akurat nie było jej w naszym Empiku. Kupiłam taką jaka była i sprezentowałam chrześnicy.
    A z szafki oczywiście będzie kuchenka! :) My już mamy zrobioną, stoi od listopada, ale jeszcze brakuje jej kilku elementów, które muszę dokupić, a że wymagająca jestem, to nie wklejam „tymczasowych” , a uparcie szukam tych właściwych. Oczywiście to nie przeszkadza Agacinie w zabawie kuchenką :) Najbardziej lubi piekarnik ;)
    Buziaki dla Was!

    1. Nam też brakuje kilku elementów, które mam nadzieję powstaną w ciągu kolejnych dwóch dni… wszystko zależy od szybkości poczty polskiej, która zwleka z dostarczeniem tych niezbędników ;)

      ale oczywiście Po też się już bawi na całego… teraz już tylko pod względem estetycznym pozostaje nam ją dopracować, bo pod względem użytkowym jest idealna ;)

      Pozdrawiamy życząc miłego weekendu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s