słodko, różowo, truskawkowo…

Mała Po od jakiegoś już czasu prosiła mnie o zakup kaloszków… ale że pogoda była na tyle dobra, że obuwie tego typu było zupełnie zbędne to odkładałam zakup w czasie… jednak ostatnie deszcze i burze zmusiły mnie do wybrania się z nią do sklepu… jako że upatrzone przez mamę kalosze w przyszłości dotrą do nas z odległych krain (tak, tak Pani K. zostaniesz wykorzystana mimo wszystko:)) to postanowiłam, że te na JUŻ wybierze sobie sama Po… jako że w środku tygodnia na takie atrakcje jak shopping nie mamy czasu to sobota wydała się dniem wręcz idealnym… i tak oto zaliczyłyśmy pierwsze w życiu zakupy z serii „Mama i Córka na tropie okazji” ;)

Pokazałam dziecięciu memu kilka par – czarne w kropki kolorowe, czerwone w kropki białe, w pomarańczowe kwiaty i w różowe kwiaty… i dałam wolną rękę w sprawie wyboru… ja skłaniałam się ku czarnych, ale okazało się, że me dziecię ma całkiem inne upodobania kolorystyczne… wybrała – różowe!!! nawet nie wiecie jak wielkie było me zdziwienie… różu u nas maleńko, jedyne różowe co ogląda to Świnka Peppa… księżniczek w różowych sukienkach nie zna… ubranek różowych prawie nie posiada… żadna zabawka nie ma tego koloru także… więc skąd to upodobanie? nie mam pojęcia! czy to po prostu tak już jest, że małe dziewczynki w głowie mają zakodowane czy jak? a może to przeze mnie? może to przez to, że tego koloru unikam to jest on dla niej bardziej atrakcyjny, bo rzadko widywany?

Nie znam powodu jej decyzji, jednak słowo się rzekło – kaloszki mama kupiła – nawet różowe skoro tak dziecię wybrało…

Szczęście w nieszczęściu zaraz po zakupie przeszła po naszej okolicy nawałnica, więc w praktyce kaloszki zostały sprawdzone… radość w oczach Po – bezcenna!

1

2

3

4

a żeby dziecięciu więcej radości sprawić mama postanowiła wpasować się kolorystycznie z deserem:

5

6

Miłego tygodnia!

Advertisements
słodko, różowo, truskawkowo…

28 uwag do wpisu “słodko, różowo, truskawkowo…

  1. E, taki róż na kaloszach to nawet ja bym zaakceptowała:), bardziej zwróciłam uwagę na kwiatuszki. Ja się obawiam co to będzie jak pójdzie od września do przedszkola, czy będzie szał na róż. Wszyscy mi mówią, że tego się nie uniknie. Ja mam cichą nadzieję że jednak tak:)
    Pozdrawiam Was.

  2. Myslę, że po prostu jej się podobały i może nawet nie kolor, a wzór i być może dlatego, że tak jak napisałaś Ty unikasz tego koloru ;)
    Stylizacja całościowo wyszła świetnie i powiem Ci, że nie wyglądają ani trochę kiczowato! Poza tym róż jest ładny, ale trzeba umieć wybrać tę ładną wersję :)

    1. pewnie, że tak – jest róż i róż. I wcale nie uważam, że róż jest kiczowaty, bo można go ładnie skomponować i jest do przyjęcia. Jednak naprawdę nie spodziewałam się, że Po w nim AŻ TAK gustuje :)

  3. Jolanta pisze:

    kaloszki śliczne kolorowe a małe księżniczki kochają róż i już:)powiem Ci na pocieszenie że z biegiem lat to mija moja 7-latka już nie chce tego koloru:)

  4. Kaloszki super:-) Moja Tosia ma teraz szaro-granatowe i na zmianę różowe w kwiatki i powiem Ci że są dni że woli jedne a potem drugie, zależy:-)) A Gdzie kupowałaś Wasze Paulinka bo super ten wzorek kwiatowy taki delikatny, ja muszę Kubie kupić bo z jednych wyrósł, na przecenie kupiłam mu huntery ale jeszcze za duże i musimy teraz jakieś kupić, bo deszcze non stop i bez kaloszy się nie da…Uściski dla Was, super zdjęcia !!!

    1. Kaloszki kupiłam w COCCODRILLO – polecam, bo mają teraz świetne przeceny :D
      Natomiast te nasze wymarzone to też HUNTERY, które mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie założy na nogi :)

      Pozdrawiamy :)

  5. gosik pisze:

    Oj mamuśka przesadzasz Po z myślą o tej bluzce i spódniczce kalosze wybrała :)
    a swoją drogą kieca kupna czy robiona bo wiesz,ze mi smaka znów narobiłaś…oj ja cię chyba wykończę i znów tysiąc maili się posypie-choć jeden już tam na ciebie czeka ;)
    Ps a mnie natchnęło i czytam cały twój blog no i kocham ten sweterk ze tak super rośnie z wami a i jeszcze ten żółty też boski <3
    mocno całuje w czółka moje chudzinki :*

    1. Na pewno tak! dlatego jakoś to przeżyłam ;)

      kupiona – z resztą wiąże się z nią bardzo ciekawa historia – miała być na poprawiny – niestety zaginęła :D dotarła do nas TYLKO kilka dni później ;)

      no muszę przyznać, że to jest nasz ulubiony sweterek i Po chyba do osiemnastki w nim chodzić będzie, bo on jest faktycznie coraz większy :D ale lubię go przede wszystkim dlatego, że do wszystkiego pasuje!

      :*

  6. irka pisze:

    Córeczka – słodziak :) Cudownie relaksuję się patrząc na takie wspaniałości i moc różowego koloru.
    Pozdrawiam serdecznie!

  7. Moja Mka też kocha róz i jeszcze jak jest fiolecik to nie pogardzi ;) tak to juz jest małe dziewczynki lubią te kolory… u nas kaloszki ciemne w grochy .. spódniczka cudna.. i koszula ;) my mamy juz przygotowany podobny zestawik ,ale u nas tutu panterkowa do koszuli ;)

    1. tutu panterkowa też mnie kusi… Po coraz mocniej się przekonuje do spódniczek, więc być może kolejna pojawi się u nas panterka :)

      a koszula służy nam już drugi sezon – bardzo ja lubię :)

  8. Marta pisze:

    Skąd ja to znam. Moja 3-letnia córcia (oprócz jednego sweterka w kolorze pudrowego różu i klapek na basen) nie ma nic różowego. Nigdy nie przepadałam za różem i szczerze mówiąc było mi aż żal jak widziałam dziewczynki od stóp do głów wystrojone w róż. Dla mnie to po prostu wygląda zbyt kiczowato. Zgodnie z regułą „czym skorupka…” unikałam różu. I cóż się okazało? Dla mojego dziecka jest to obecnie kolor nr 1, miejsce drugie zajmuje fiolet. Najchętniej zakładałaby wszystko różowe. Różowe wybiera lizaki, bańki mydlane, woda mineralna też musi być w różowej butelce…Też zaczynam się zastawiać czy to nie działa na zasadzie zakazanego owocu. W przedszkole inne dziewczynki są ubrane na różowo…Postanowiłam więc troszkę odpuścić i będę od czasu do czasu przemycała róż w towarzystwie szarości i czerni. Może z tym różem jest jak z ospą, trzeba ją przejść…Serdecznie pozdrawiam:-).

    1. cieszę się, że nie tylko ja mam takie dylematy :)
      ja właśnie weszłam w etap – przeboleję róż, a potem będzie już tylko lepiej (tak sobie tłumaczę:))
      Pozdrawiamy :)

  9. Filipek70 pisze:

    a wiesz co mi do głowy przyszło ???? że kurcze chyba jeden podstawowy błąd robimy w tym całym wychowywaniu dzieci ………bo kurcze zakazany owoc zawsze im będzie smakował ….ale dzięki Bogu mondre matki z nas są bo ty kalosze różowe zakupiłaś ,a ja czasem godzę się na gry na które patrzeć nie mogę ….bo po etapie walki z tekstem :ale mamo wszyscy w takie grają stwierdziłam że lepiej wiedzieć z czym ma się do czynienia …..i próbuję oswoić wroga …..teraz muszę siedzieć patrzeć i komentować ,że to chyba jest głupio pomyślane …..udało mi się chociaż zaszczepić to żeby wybierać gry w których jednak używa się siły stojąc po właściwej stronie …..i nie pozostaje mi nic innego jak wierzyć w to co mi cały czas powtarza Kuba …mamo to jest tylko gra !!!
    uwierz mi że przedszkolny róż to jest naprawdę mały pikuś ,szkoła to dopiero jest walka o właściwe wychowanie !!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s