uroki lata.

Upał i duszność to słowa, które w ostatnich dniach zostały odmienione tysiące razy przez wszystkie przypadki.  I trzeba przyznać, że lato mamy w pełni, a stwierdzenie żar lejący się z nieba nabrało ostatnio całkiem dosłownego znaczenia… staramy się więc wykorzystać to upalne lato i jego uroki w 100%, aby w zimie nie żałować, że się marnowało to ciepło…

Co prawda plany mieliśmy zupełnie inne i właśnie teraz mieliśmy budować zamki z piasku na plaży oraz wdychać jod… no ale cóż… już drugi rok z rzędu nie udało się nam dostać urlopu w tym samym czasie… dlatego robimy sobie mini wakacje w weekendy… i tak np. w sobotę urządziliśmy sobie piknik połączony z ogniskiem i pieczeniem kiełbasek…

najpierw było przygotowywanie od rana różnych pyszności, potem pakowanie koszyka, aż w końcu wyprawa, zbieranie drewna i rozpalanie ogniska… Po pierwszy raz w życiu miała okazję w pełni świadomie w całym procederze uczestniczyć i zachwycona była nieziemsko!

1

2

3

4

5

6

8

9

10

11

12

12

a Wy jakie macie sposoby na miłe spędzenie tych upalnych dni?

Reklamy
uroki lata.

24 uwagi do wpisu “uroki lata.

  1. cinska pisze:

    …ach jak cudne jast takie piknikowanie.. ciągle wspominam takie wypady z moimi rodzicami gdy byłam dziecięciem…uwielbiałam je…..i dalej uwielbiam ..bo są …..i niech trwają jak najdłużej…

    1. tworzenie takich miłych wspomnień z dzieciństwa to obowiązek rodziców! bo nie ma nic przyjemniejszego niż wracanie do tego co było takie piękne w dzieciństwie, prawda?

      :*

    1. hmmm… i zastanawiam się teraz co napisać…
      bo jeśli powiem, że ona jest zawsze pięknie ubrana to wyjdę na.. ;)

      a jeśli powiem, że specjalnie ją „stylizowałam” na to ognisko to skłamię…

      powiem więc jeszcze inaczej: codziennie zwracam uwagę na to co Po ma na sobie – niezależnie czy siedzimy w domu, czy idziemy na ognisko, czy też przed nami jakaś bardziej wyszukana impreza… oczy by mnie bolały jeśli patrzyłabym na nią, a tu skarpetka niedopasowana kolorem, albo bluzeczka ze spódniczką się gryzie… no tak już mam że jestem estetką na 110 % i wszystko co brzydkie eliminuje z naszego otoczenia – nieważne czy to są ubranka Po, moje ubrania czy też przedmioty codziennego użytku…

  2. gosik pisze:

    ach sielanka <3 aż mi się zachciało tym bardziej,że humor coś kiepski a bardziej jakaś taka za nerwowa jestem :(
    no i moje oczka rower zabaczyły,jak wam idzie? bo u nas póki co przerwa i ciekawa jestem jak się zachowa po powrocie do domu?
    buźka

    PS ,musze do ciebie napisać maila jako do mego góru :)

  3. Już wczoraj miałam pisać, ale z telefonu za dużo byłoby wpisywania :))) Leżałam w łóżku i delektowałam się Twoimi zdjęciami. I wiesz, doszłam do wniosku, że uwielbiam Twój blog najbardziej z całej tej blogowej sfery. Za to, że nie jest zmarketingowany, że tak to po swojemu określę, za to, że jest u Was tak cudownie, rodzinnie, pracowicie, tak normalnie. No i za zdjęcia i przede wszystkim za Po !!

  4. Jolanta pisze:

    mmmmmmmmmmm mufinki kiełbacha z ogniska(tylko czemu nie na patyku co??) no żyć nie umierać:) u mnie na tapecie basen w te upalne dni dzieciakom niedługo płetwy urosną :)

    1. dlaczego nie na patyku?
      bo przypuszczam, że najbardziej chętna do trzymania go byłaby Po :P

      tak – basen też mamy :D

      się chyba nawet osobnego posta doczeka :D

    1. ja też marze o takim koszu piknikowym z prawdziwego zdarzenia!
      uwielbiam takie ładne, drobne detale, bo to one nam potem tworzą piękną całość :)

      :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s