zamurowani.

Kiedy ta ścianka powstawała w głowie już miałam pomysł, że kiedyś na niej pojawi się biała cegła. Wtedy jednak zależało nam na tym, aby w miarę tanim kosztem i szybko zrobić co trzeba, aby móc się już wprowadzić. Postawiliśmy więc na tapetę. I tak oto z Małą Po w brzuchu kleiłam ostatkami sił tę tapetę ;) więc sentyment do niej czułam spory, żal mi więc było za kilka miesięcy ją zerwać i robić coś innego… ale sentyment sentymentem, a marzenia marzeniami i oto jest! murowana ściana – robota całej naszej trójki :) Ja cegiełki przyklejałam, Po cegiełki nosiła, a eM cegiełki przycinał!

Idealnie może nie jest, ale jak na pierwszy raz wydaje mi się, że poradziliśmy sobie całkiem nieźle… spokojnie możemy się tym zająć zawodowo ;) bo wbrew pozorom to całkiem miła robota!

1

2

3

5

5

Tak teraz prezentuje się nasz mini-korytarzyk. Jeszcze małe poprawki kosmetyczne w nim planuję (a jakże! nie byłabym sobą inaczej), ale już się cieszę ze zmian, które nastąpiły. Tymczasem w pokoju Małej Po…

6

7

cdn… (obiecuję!)

zamurowani.

a kuku!

Oto jestem – jakby się ktoś stęsknił/ktoś mnie szukał/myślał co się ze mną dzieje (niepotrzebne skreślić).

Urlop był? był.

wypoczynek był? nie było.

to co było? remont!

Jak to zwykle bywa – z maleńkich przeróbek zrobił nam się spory remont, który trwał 7 długich dni i wcale nie jest jeszcze wszystko skończone tak jak to sobie wymarzyłam. Więc pewnie jeszcze trochę potrwa zanim pędzle, farby, drabiny, kleje, itp. zamkniemy w najciemniejszych czeluściach piwnicy moich rodziców (swojej niestety nie posiadamy, dlatego jak już narzędzia się raz wyciągnie to idziemy za ciosem i remontujemy wszystko co się da). Tym oto sposobem zmiany dotknęły każdego zakątka naszego maleńkiego mieszkanka. Mam nadzieję, że efektami wkrótce będę mogła się pochwalić, chociaż powiem nieskromnie, że już jest fantastycznie ;)

1

2

zdjęć z postępujących prac mam dużo więcej, ale oszczędzę Wam tego ;) w skrócie – kompletny rozpiernicz!

za to wrzucę dzisiaj zdjęcia, na których jeszcze zupełnie remontu nie widać!

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

a kuku!

powiało jesienią…

czy chcemy czy nie chcemy oddech jesienni już na plecach czuć każdego ranka… ja akurat się z tego ciesze, bo jesień to dla mnie zawsze początek czegoś nowego (tak mi już chyba zostało z czasów szkolnych), to czas kiedy z nową energią podejmuję się wszelkich nowych zadań, kiedy chce mi się wszystko przestawiać, zmieniać, tworzyć… najbardziej zyskuje na tym nasze mieszkanie, bo cały czas coś ulepszam… a finał tych zmian mam nadzieję nastąpi w przyszłym tygodniu! już zacieram ręce z radości, bo ja tak mam że malowanie, wiercenie, szpachlowanie to mój żywioł :)

poza tym wrzesień w tym roku przyniósł mi jeszcze jedną, miłą niespodziankę – zupełnie nieoczekiwaną, taki prezent od losu, zbieg okoliczności mi przyjaznych i dobra wola dobrych ludzi… zaczynam nową przygodę – zajęcia plastyczne z dziećmi… jutro prowadzę zajęcia pokazowe, mam nadzieję, że piątek trzynastego będzie dla mnie szczęśliwy – zaciskajcie kciuki!

1

2

3

4

5

6

7

8

9

PS. dekoracjami jesiennymi jeszcze Was zasypię ;)

powiało jesienią…