(bez)cenny czas.

zadziwia mnie pewien fenomen – kiedy nie dzieje się w życiu nic to tak to trwać może bardzo długo, a kiedy zaczyna się dziać dużo to od razu dzieje się jeszcze więcej… jedno wydarzenie pociąga za sobą drugie, jedna szansa dana przez życie, zaraz zamienia się w kolejną… jedne drzwi się otwierają i okazuje się, że za nimi są kolejne…
ostatnie miesiące wywracają moje życie zawodowe do góry nogami… i ciesze się bardzo, że tak się to układa, bo przecież o tym marzyłam do tego dążyłam, przecież tyle osób mnie wspierało i pomagało mi, abym mogła robić to, co kocham, to w czym się odnajduję na 100%… i kiedy już w miarę dobrze zgrałam te wszystkie moje zajęcia otworzyły się przede mną kolejne drzwi – drzwi Domu Dziecka…
kolejna wielka szansa przede mną, kolejne wyzwanie…
i pewnie gdybym taką szansę dostała kilka miesięcy temu to nie zastanawiałabym się ani chwili… a dzisiaj mam wątpliwości… rozważam wszystkie za i przeciw i jest ich dokładnie tyle samo… i chociaż rozum podpowiada mi, żebym podjęła się tego wyzwania to serce mówi mi zupełnie co innego…

zajęcia wieczorami, zajęcia na które muszę dojechać ponad 20 km, powrót ok. 21… niby tylko dwa dni w tygodniu, niby tylko kilka godzin w sumie… niby nic tak naprawdę… a jednak… te dwa wieczory Mała Po spędzi beze mnie… nie to, że będzie jej źle, bo przecież będzie tata… ten tata, z którym się najlepiej szaleje, który pozwala na więcej niż mama, który nie zawsze każe umyć zęby przed snem i przeciąga moment pójścia spać  w nieskończoność… i wiem, że jej krzywda się nie stanie… jednak jak to tak? ja nie pocałuję jej na dobranoc, ja nie zaśpiewam kołysanki, nie ja ją kołysać będę, kiedy będzie zasypiać…

a ja wtedy z innymi dziećmi – też ważnymi, takimi, którym należy się uwaga i czas mój, takimi które być może nawet bardziej tego czasu potrzebują niż Moja Po… tylko czy ja mam prawo urywać z tego naszego czasu wspólnego kilka godzin, które podaruję innym? czy jeśli chcę podarować swój czas, energię i zapał komuś to muszę komuś innemu to samo odebrać?

ciężka decyzja do podjęcia przede mną… rozdarta wewnętrznie jestem jak mało kiedy…

1

2

3

4

5

6

PS. Mała Po na zdjęciach ma ubraną czapkę, w której latał jej pradziadek pilot :)

Reklamy
(bez)cenny czas.

24 uwagi do wpisu “(bez)cenny czas.

  1. sylka pisze:

    mała Po jest cudna -do tego fajnie ubrana prawdziwa z niej modnisia brawo mama masz fajny styl to widac:) powodzenia w podjęciu słusznej decyzji-marzenia się spełniają:)

  2. Jolanta pisze:

    No to masz dylemat ale sama musisz to sobie w głowie poukładac i wtedy napewno dobrze zdecydujesz:)a Po w czapce obłednie wyglada:)czapka to juz zabytek:)

  3. slupek1 pisze:

    kurcze ciężko nawet coś mądrego doradzić wiesz ….wszystko zależy …zależy ile masz czasu dla własnego dziecka ,zależy czy jesteś w stanie zmierzyć się z domem dziecka i czy cię to wzmocni czy wręcz odwrotnie ….no nie wiem i decyzji nie zazdroszczę wcale a wcale :)))jak patrzę na PO w pilotce od razu przypomina mi się Kuba w za dużym hełmie (ORYGINAŁ z drugiej wojny światowej )ciężki był jak jasna ch …..a …. i do tego chciał w nim wszędzie paradować …..a że wygrzebali go dziadkowie akurat zimą no to już miałam przechlapane, bo reka do niego spokojnie mogła przymarznąć ……. po kilku dniach wylądował tam skąd przyjechał :))))) buziole

  4. Zgadzam się – spodnie super, styl super, czapka pradziadka – bezcenne.
    Nie martw się kochana, pomyśl też o sobie, chwile sam na sam z tatą są ważne. Wrócisz do domu, po cichutku wedrzesz się do pokoju, poprawisz kołdrę, odgarniesz włoski i dasz buziaka w czółko.

  5. gdyrozumspi pisze:

    A ja napiszę w prost. Uważam,że powinnaś się zgodzić :) Nie będę obijała w bawełnę. Po raz zacząć pępowinę wydłużać :P Wiem,że kochasz i to jest dla Ciebie ważne. Ale jednak… zacząć pora mała Po przyzwyczajać. Przedszkole zbliża się dużymi krokami, chociaż wiem jak się skończyło pierwsze podejście :). Ale jednak.. :P

  6. Oj tak, to jest bardzo trudna decyzja. Z jednej strony chce się robić coś poza domowymi obowiązkami, wyjść do ludzi, a z drugiej najchętniej spędzało by się całe dnie z dzieckiem. Ja jeszcze zostałam w domu, żal mi się zrobiło tych wspólnych chwil, ale całym sercem kibicuję mamom pracującym.

  7. anonim pisze:

    i tak nie wychowujesz córki to myślę, że te kilka godzin mniej nie zrobi różnicy a jeśli chodzi o wyrzuty sumienia to może zrezygnuj z części etatu a zrób coś charytatywnie …

    1. drogi Anonimie kto zatem wychowuje me dziecko jeśli nie ja? skąd Twe wnioski tak daleko posunięte w okolice bzdur?
      to, że moją córką zajmuje się jej babcia nie oznacza, że ona ją wychowuje… bo idąc tym tropem można stwierdzić, że każde dziecko, które chodzi do przedszkola bądź żłobka jest wychowywane przez te instytucje, a to jest bzdura wierutną…

      właśnie te kilka godzin mniej robi różnicę, bo to o kilka godzin mniej z moim dzieckiem, a każda godzina z nią spędzona jest dla mnie bezcenna…

      wyrzuty sumienia? o czym Ty mówisz? z jakiego powodu miałabym je mieć? nie mam i mieć nie będę, bo nic złego nie robię…

      natomiast jeśli chodzi o działania charytatywne – muszę Cie rozczarować – propozycja, którą dostałam nie była oparta ani trochę o charytatywność… mało tego przyjmując ją mogłam całkiem nieźle zarobić…

      Pozdrawiam Cię serdecznie.

  8. Tylko rozterki matki ;o) Coraz wiecej ich bedzie, bo Po coraz starsza… Predzej czy pozniej trzeba bedzie dac dziecku troche przestrzeni bez mamy. Bo – jak sama piszesz – jej nie jest z tym zle To raczej tobie… Jej krzywda sie nie dzieje… To ty masz wyrzuty sumienia, albo tesknisz, bo do tej pory wy zawsze razem… Mysle, ze ta rozlaka dobrze ci zrobi. Zeby zaufac. Zeby zobaczyc, ze rozlaka nie musi oznaczac, ze cos Po odbierasz. Nie! Ty jej dajesz czas z tata sam na sam.

    1. właśnie o to chodzi, że my to nie z tych, co cały czas razem, bo odkąd wróciłam do pracy po macierzyńskim to przecież tego czasu wspólnego na co dzień mamy maleńko…
      ale mądrze prawisz! mądrze! dziękuję!

  9. Wydaje mi się, że takie rozłąki na dwa wieczory tygodniowo nikomu nie zrobią krzywdy – wręcz przeciwnie. Uświadomią i Tobie, i Po, że bardzo lubicie wspólny czas i stanie się on dzięki temu jeszcze cenniejszy :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s