wirusy.

Taki ostatnio czas mam, że pojawiam się i znikam. I to nie tylko tutaj, bo wszędzie mnie trochę, ale nigdzie mnie nie ma tak na 100%. Nie mam czasu żeby coś skończyć, a zaczynam wiele… grafik napięty, każda minuta rozplanowana, wszystko pozgrywane czasowo i nagle bach – zmasowany atak wirusów i całe moje plany biorą w łeb… życie…

Najpierw Mała Po odpiera atak, a kiedy ona wychodzi na prostą, do ataku przystępują jej rodzice, których wiruski postanowiły zostawić sobie na deser :) dzisiaj już w miarę spokojnie i zdrowo, ale kto wie co się już czai za rogiem? znając nasze szczęście to na pewno jakaś „miła” niespodzianka ;) plusem tego całego chorobowego stanu jest to, że wyspałam się za wszystkie czasy – spałam prawie całe dwa dni i dwie noce, wyobrażacie sobie?

ale zanim wirusy zrobiły w naszym mieszkanku małe pobojowisko, zaliczyłyśmy z Małą Po kilka cudnych spacerów jesiennych… których mi mało jeszcze, więc mam nadzieję, że ta złota jesień, która za oknem nie opuści nas za szybko i zdążymy się nią nacieszyć…

1

2

3

4

5

planowałam, iż następny to post to będzie pokój Małej Po… ale jak już wiecie z planów moich zostało niewiele, więc myślę, że kolejnym razem pokażę go w całej okazałości… tymczasem jednak, żeby było choć ciut „wnętrzarsko” pokażę coś ładnego, co służy nam już od jakiegoś czasu, a co dostaliśmy od Pewnej Zdolnej Osóbki – pewnie większość z Was zgadnie o kim mówię ;) ja jestem zachwycona!

6

i jeszcze mały spacerek na taras…

7

ostatnie przymrozki dokonały małego spustoszenia… miniaturki słoneczników, o które dbałam najlepiej jak umiałam przez dobre kilka miesięcy, w czasie, kiedy zaczęły pięknie kwitnąć zostały zaatakowane przez mróz i zakończyły swój żywot… myślałam, że się popłaczę jak to zobaczyłam… z resztą nie tylko słoneczniki przemarzły, bo tak naprawdę wszystkie rośliny, które na tarasie mamy… jedynie berberys cudnie zaczął mienić się kolorami jesieni…

za to Mała Po nic sobie z żadnych mrozów, jesieni, przymrozków nie robi i w piasku może grzebać nadal godzinami… już się zastanawiam jaką jej alternatywę piasku na zimę wymyślę, jakieś propozycje?

8

Reklamy
wirusy.

27 uwag do wpisu “wirusy.

    1. zacznę od odpowiedzi: sukienka to vertbaudet – kupiona już dość dawno temu – czekała aż Po do niej dorośnie… a buciory to ZARA…

      i oby Was nic nie chwytało, bo choroby to coś paskudnego szczególnie jak za oknem taka cudna pogoda :)

      Buźka :*

  1. slupek1 pisze:

    gwiazdka w gwiazdki jak zwykle cudnista :)))) no mnie trochę lepiej …..dzięki że pytasz ,ale jeszcze kaszel mnie meczy tak że mi coś od czegoś chce odpaść ….a dziś zaczął mój mąż….. właśnie odleciał… dziś trzynaste urodziny Kuby ,niezapowiedzeni goście byli a my ledwie zipiemy …… ciastka upiekł Kuba sobie sam,bo jakoś ten dzień musiał być zaznaczony :)) ale chodź będą ci się podobały :))))wizualnie….. bo przepis taki sobie, ulepszymy kiedyś…..kurujce się…… widać jakaś epidemia nastała :)

  2. Jolanta pisze:

    hej :) nie fajnie że chorujecie nie fajnie:( zdrówka życze co do alternatywy piaskownicy zima to mam pomysł Po na pewno będzie nim zachwycona Ty hmmmm coś czuję że nie:)weź przenieś piaskownice na środek pokoju hihihi

    1. myślisz, że Po na to jeszcze nie wpadła? co rusz nam piaskownicę na środku salonu tworzy ;)
      dlatego ja tam się nawet ciut z tej zimy nadchodzącej cieszę – piasek przysypie śnieg i ZNIKNIE na parę miesięcy :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s