Jej miejsce.

Ten maleńki pokoik wg dewelopera był kuchnią oraz pomieszczeniem gospodarczym. Kiedy kupiliśmy mieszkanie od razu zaczęliśmy wyburzać ściany. Trochę ścian zlikwidowaliśmy, troszkę postawiliśmy, wstawiliśmy drzwi przesuwne i tym oto sposobem powstała mała, przytulna sypialenka… tak, tak sypialenka, bo najpierw to było nasze miejsce…  kiedy pojawiła się na świecie Po stopniowo sypialnia zaczęła zamieniać się w pokój dziecięcy – chyba taka już kolej rzeczy każdego rodzica, który nie dysponuje dodatkowym pokojem ;)

Pokój ten przeszedł najwięcej metamorfoz w naszym mieszkaniu – tak naprawdę nie było miesiąca, abyśmy w nim czegoś nie zmieniali… i w końcu mogę uznać, że nadaliśmy mu ostateczny szlif… co prawda już mam koncepcje kolejnych zmian, ale i tak go już lubię… a co najważniejsze lubi go Mała Po :)

zapraszam więc do jej miejsca – podkreślam JEJ, bo ona ma pełną świadomość tego i zaznacza to często…

1

2

3

4

5

6

7

8

5

10

Jej miejsce.

100% jesieni.

Nie mieliśmy żadnych planów na weekend. Postawiliśmy na pełen spontan – będzie ładna pogoda będzie fajnie, nie będzie cudnego jesiennego słońca będzie… też fajnie ;) odłożyłam na bok wszystkie moje zajęcia, które miały być wykonane na wczoraj i postanowiliśmy nacieszyć się jesienią w 100%.

Były więc dłuuugie spacery, i liśćmi szuranie było, niektórzy nawet i turlanie w liściach zaliczyli…  zwierzątka z kasztanów i żołędzi powstały (nie doczekały się jednak sesji zdjęciowej, bo Mała Po postanowiła je z powrotem do stanu pierwotnego doprowadzić, czyli kasztan + żołądź + patyczki), i dekoracji kilka jesiennych mama stworzyła w asyście Po oczywiście :) jednym słowem piękny, jesienny, słoneczny, leniwy, radosny, pełen śmiechu i zabawy weekend za nami! uwielbiam!

a pytanie „ale dlaczego…?” oficjalnie możemy dołączyć do kanonu naszych rozmów ;) każda teraz zaczyna się od niego, a Po potrafi drążyć, oj potrafi!

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Wiecie, że dzisiaj obchodzę taki mój pierwszy, oficjalny Dzień Nauczyciela? całkiem przyjemne uczucie :)

Pozdrawiam dzisiaj zatem wszystkich nauczycieli najserdeczniej jak potrafię!

100% jesieni.

wirusy.

Taki ostatnio czas mam, że pojawiam się i znikam. I to nie tylko tutaj, bo wszędzie mnie trochę, ale nigdzie mnie nie ma tak na 100%. Nie mam czasu żeby coś skończyć, a zaczynam wiele… grafik napięty, każda minuta rozplanowana, wszystko pozgrywane czasowo i nagle bach – zmasowany atak wirusów i całe moje plany biorą w łeb… życie…

Najpierw Mała Po odpiera atak, a kiedy ona wychodzi na prostą, do ataku przystępują jej rodzice, których wiruski postanowiły zostawić sobie na deser :) dzisiaj już w miarę spokojnie i zdrowo, ale kto wie co się już czai za rogiem? znając nasze szczęście to na pewno jakaś „miła” niespodzianka ;) plusem tego całego chorobowego stanu jest to, że wyspałam się za wszystkie czasy – spałam prawie całe dwa dni i dwie noce, wyobrażacie sobie?

ale zanim wirusy zrobiły w naszym mieszkanku małe pobojowisko, zaliczyłyśmy z Małą Po kilka cudnych spacerów jesiennych… których mi mało jeszcze, więc mam nadzieję, że ta złota jesień, która za oknem nie opuści nas za szybko i zdążymy się nią nacieszyć…

1

2

3

4

5

planowałam, iż następny to post to będzie pokój Małej Po… ale jak już wiecie z planów moich zostało niewiele, więc myślę, że kolejnym razem pokażę go w całej okazałości… tymczasem jednak, żeby było choć ciut „wnętrzarsko” pokażę coś ładnego, co służy nam już od jakiegoś czasu, a co dostaliśmy od Pewnej Zdolnej Osóbki – pewnie większość z Was zgadnie o kim mówię ;) ja jestem zachwycona!

6

i jeszcze mały spacerek na taras…

7

ostatnie przymrozki dokonały małego spustoszenia… miniaturki słoneczników, o które dbałam najlepiej jak umiałam przez dobre kilka miesięcy, w czasie, kiedy zaczęły pięknie kwitnąć zostały zaatakowane przez mróz i zakończyły swój żywot… myślałam, że się popłaczę jak to zobaczyłam… z resztą nie tylko słoneczniki przemarzły, bo tak naprawdę wszystkie rośliny, które na tarasie mamy… jedynie berberys cudnie zaczął mienić się kolorami jesieni…

za to Mała Po nic sobie z żadnych mrozów, jesieni, przymrozków nie robi i w piasku może grzebać nadal godzinami… już się zastanawiam jaką jej alternatywę piasku na zimę wymyślę, jakieś propozycje?

8

wirusy.