Zgryziony Mikołaj.

Emocji, które przyniósł nam w tym roku Święty Mikołaj długo nie zapomnimy…

…wszystko zaczęło się wczoraj późnym wieczorem tajemniczym pukaniem do drzwi… otwieram wielce zdziwiona, a w drzwiach stoi Mikołaj (przynajmniej strój tego osobnika na to wskazywał)… do drzwi biegnie Mała Po – staje jak wryta, aż w końcu wypala: „Babciu wyglądasz jak ZGRYZIONY Mikołaj!!!”… nie pytajcie skąd ona wzięła to słowo, nie pytajcie skąd poznała, że to babcia  a nie Mikołaj, nie pytajcie jak wyglądały nasze miny!  krótkie przekonywania, że „to PRZECIEŻ Mikołaj” na nic się zdały – wszyscy w końcu wybuchnęliśmy gromkim śmiechem, a najbardziej śmiała się Mała Po, „Babcia się psebrała :D”…

Pora jednak była już taka, że należało iść spać – ale jak tu wytłumaczyć Po, że spać musi iść szybko, bo dzisiaj przyjdzie Mikołaj skoro Mikołaj już był? Zaczęłam jednak próbować i co moje mądre dziecko na to? „Psyjdzie Mikołaj prawdziwy. Nie ta babcia przebrana…” i zasnęła…

Jednak jakże ja się myliłam, kiedy myślałam w tamtym momencie, że ja także zaraz spać pójdę… nagle Klamot głośno zaczyna ujadać… myślę sobie – wieje tak strasznie pewnie się denerwuje, bo wszystko na zewnątrz się rusza… ale on ujada cały czas, biega niespokojnie po domu, nawet jak wiatr ustaje… co więc się dzieje? eM oczywiście kwituje jak zwykle „bo to taki głupi pies…” chociaż dobrze wie, że on wcale głupi nie jest (ale wtedy wiedział to tylko eM)… w końcu zmęczona postanawiam, że idę się myć i spać, a resztę niech się dzieje co chce… niech pies szczeka jak chce, niech Mikołaj przychodzi jak chce, niech wieje jak chce… Będąc w łazience słyszę nagle, że wycie, skomlenie, szczekanie Klamota robi się coraz głośniejsze – biegnę więc szybo patrzeć co się dzieje – a tu cudny prezent (ten wymarzony od bardzo dawna) Mikołaj (ten prawdziwy) mi podrzucił… Klamot szczeka, ja się cieszę, eM się śmieje (bo w końcu wniósł do domu to COŚ co Klamotowi spokoju nie dawało, a przez ostatnie godziny na klatce stacjonowało), Po śpi (ją nawet Mikołaj nie jest w stanie obudzić)…  cóż zatem tak rozwścieczyło Klamota? ktoś zgadnie? podpowiem, że to białe, puchate i milutkie :D

W końcu po wieczorze pełnym emocji zasypiamy wszyscy…

A rano wszystko wróciło do normy – wiatr ucichł, Klamot ucichł, słychać było tylko piski Po :) Nasz poranek wyglądał dzisiaj mniej więcej tak:

1

2

3

4

5

A co się jeszcze zdarzy do wieczora? ile magii w tym dzisiejszym dniu nas jeszcze czeka? cóż nam jeszcze Święty Mikołaj wyczaruje?

Reklamy
Zgryziony Mikołaj.

27 uwag do wpisu “Zgryziony Mikołaj.

  1. sylka pisze:

    cudny wieczór i ranek za Wami mała Po zadowolona to widać:)
    uśmiałam się z tej opowieści tak pozytywnie bardzo ……

    pozdrawiam i ten śnieg za oknem u nas brak:(
    a ja bardzo lubię zimę mrożną i śnieżną:)

  2. Filipek70 pisze:

    no ja to na pewno nie zgadnę co :)))))) i właśnie wszyscy pękamy ze zgryzionego Mikołaja :))pozdrów go od nas serdecznie bo pewnie robił wszystko co w jego mocy :))))))

  3. inessa pisze:

    Stawiam na… śnieg :D
    A mina Polci… bezcenna :)))
    Buziaczki wieczorne i spokojnej juz dzisiaj nocy życzę :*****

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s