Walentynkujemy!

Trzeci dzień już dzisiaj mija jak sobie z Małą Po siedzimy razem w domku. Oj już dawno nie miałyśmy aż tyle czasu tylko dla siebie! I naprawdę byłabym niezwykle szczęśliwa gdyby nie to, że ten nasz czas nie był czasem przymusowym spowodowanym chorobą. Nasz ostatni wyjazd w góry chyba po prostu musiałyśmy razem odchorować, więc sobie tak razem chorujemy, leniuchujemy, a dzisiaj nawet „walentynkujemy” ;) całkiem przyjemny to czas, kiedy nigdzie się spieszyć nie trzeba, niczego nie trzeba na już, na teraz, można leżeć w łóżku, oglądać razem bajki i czekać aż tata wróci z pracy…

Jednak ja to nie z tych co leżeć potrafią 3 dni bez przerwy, więc wczoraj razem z Po zrobiłyśmy małe przemeblowania w jej pokoju, stworzyłyśmy kilka walentynkowych dekoracji, a do tego namalowałyśmy 1843 portrety rodzinne – akwarela króluje ;) Jak tak dalej pójdzie będę musiała nawiązać jakąś współpracę z galerią sztuki nowoczesnej, bo powoli zaczynają nam się kończyć miejsca ekspozycji dzieł!

1

2

3

4

5

6

7

A jak Wasze Walentynki? ;)

Advertisements
Walentynkujemy!

20 uwag do wpisu “Walentynkujemy!

  1. całkiem podobnie jak Wasze. Czyli z kubkiem gorącej herbaty w ręku i pod kocykiem… eh te wstrętne niedobre wirusy!
    nie wiem czemu, ale już n-ty raz z rzędu ostatnie zdjęcie które wrzucasz do swoich galerii mnie rozwala… :) kolejna cudowna fotka! gratuluję!

    1. powiadasz, że ostatnie Cię rozwalają? czyli będę wrzucać po jednym, wtedy ono będzie zawsze ostatnie i będziesz rozwalona na maxa :D
      zdrówka!

  2. Jolanta pisze:

    och bidusie zdrowiejcie szybko :) a moje walentynki? hmmm dobrze symbolicznie było bo oboje nie przepadamy za tym świetem nawet nie swietem tylko tą otoczką taką kiczowatą

  3. Filipek70 pisze:

    no rzeczywiście podobnie wypadły walentynki u Was :))) no ale serc u Was pod dostatkiem wszelakich widzę :)) i co jedno to ładniejsze :)))) podoba mi się ta brzoza w cylindrze bardzo ….no i nie ma jak cylinder i hiacynt :) buziole i ZDRÓWKA DLA WAS !!!!

    1. Brzozy do łazienki miały iść, ale Pola robiła im co rusz przemeblowania więc włożyłam w szkło i niech stoją, a ona niech podziwia ;) taka wyrodna matka ze mnie!
      A Wasze zdrówko jak tam? lepiej ciut? bo ja mam wrażenie jakbym co dzień była bardziej chora, a jutro do pracy mam wrócić :/

      :*

      PS. A za to co u Damarka napisałaś masz mą miłość dozgonną :)

      1. Filipek70 pisze:

        :)))) nie ma za co :)))) Ty moją też :))) u nas ciut lepiej ,bo antybiotyk działa myślę …ale Kuba podłapał jakiś kaszel więc z deszczu pod rynnę :) może powinnaś do lekarza zajrzeć jak nie przeszło jeszcze ??? buziole :)

      2. U nas tez był efekt domina – wszyscy po kolei złapali, więc Ty uważaj na siebie, żeby Ciebie nie zmogło!
        już w pracy dzisiaj jestem i na chorowanie czasu nie ma, bo wyzwania nowe przede mną życie stawia!

  4. Próbuję się dopatrzeć i chyba dobrze widzę, że Polcia ma muźnięte lakierem paznokcie…? :)) To jest jedna z rzeczy, których się nie mogę doczekać :)) „Mamo, pomaluj mi też…!”

    A Walentynek nie obchodzimy. Ja swoje z resztą spędziłam w pracy. Ale i tak jest nam dobrze i oby Wam również jak najszybciej było we wszystkich płaszczyznach, więc zdrówka :*

    1. Akurat na tych zdjęciach nie ma lakieru ;) co nie znaczy, że sobie nie maluje! w kalendarzu adwentowym znalazła m. in. lakiery do paznokci dla dzieci i używa ich częściej niż ja swoich :D

      My Walentynki obchodzimy bardzo symbolicznie – w tym roku dostałyśmy np. paczkę żelków ;) ale za to zdarzają się dni, które na żadne świętowanie nie wskazują, a mój mąż wychodząc po ziemniaki przynosi bukiet tulipanów ;)

      1. Mój mąż zamiast tulipanów przynosi paczkę krówek- podejrzewam, że w efekcie obie jesteśmy równie szczęśliwe :D

  5. eeej liczyłam na przynajmniej 10 zdjęć portretów :))
    brzozy rzeczywiście, reewela pomysł! muszę sobie stworzyć zeszycik z Twoimi pomysłami i jak tylko dom marzeń powstanie – realizować!

    my też chorusie w domu, ale jakoś tak mniej u nas sielankowo, to chyba kwestia podejścia? trzeba się ogarnąć!

    1. Brzozy stały się dekoracją przez zupełny przypadek – miały wylądować w piecu jako nasz opał ;) ale zbyt mi się spodobały, abym im taki los zgotowała!

      u nas też sielankowo z tą chorobą nie było, naprawdę! może tylko tak wygląda ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s