wybicie.

Ferie, które się już (na szczęście!) skończyły totalnie wybiły nas z codziennego rytmu. Czekałam na nie, bo miałam wizję spędzenia  kilku dni w górach, zjazdów na sankach zakończonych lądowaniem w śniegu, przebierania się po kilka razy dziennie, bo po kolejnym takim lądowaniu znowu wszystko mokre, a potem grzania rąk na kubku gorącej czekolady… no tak mi się marzyło! ale jak to zwykle w moim przypadku bywa – życie brutalnie weryfikuje marzenia. A konkretnie zweryfikowała je pogoda. Śniegu brak, w powietrzu wiosna. No nijak w takiej atmosferze nie czuje się ferii zimowych.

Jednak w góry na dwa dni wyjechaliśmy, bo inaczej to sobie jednak nie wyobrażałam. Nacieszyliśmy oczy wiosennymi widokami, baziami, które też już tam są (!), pojeździliśmy pociągiem (to jedyny środek transportu akceptowany przez Po, więc chyba przyjdzie się nam na niego przerzucić na stałe) i wróciliśmy do domu. Chorzy. Wszyscy.  A więc ferie się wydłużyły się nam porządnie (ale o tym już wiecie). I tak nas ta choroba, te ferie wybiły z rytmu, że zupełnie się nie mogę odnaleźć. Moje moce twórcze równają się prawie zero. I zła jestem na siebie, bo za kilka dni urodziny Po, a ja nawet połowy z tego co zrobić planowałam – nie zrobiłam jeszcze. Na szczęście zaproszenia zdążyłam rozesłać i prezent także już czeka! a z całą resztą pójdziemy na żywioł ;)

Ale że w górach cudnie było to się z Wami tym podzielę i biegnę robić dekoracje! Jak tylko się wyrobię to jutro będzie jeden z postów urodzinowych ;)

1

2

3

4

14

5

6

7

8

9

10

11

12

13

wybicie.

Walentynkujemy!

Trzeci dzień już dzisiaj mija jak sobie z Małą Po siedzimy razem w domku. Oj już dawno nie miałyśmy aż tyle czasu tylko dla siebie! I naprawdę byłabym niezwykle szczęśliwa gdyby nie to, że ten nasz czas nie był czasem przymusowym spowodowanym chorobą. Nasz ostatni wyjazd w góry chyba po prostu musiałyśmy razem odchorować, więc sobie tak razem chorujemy, leniuchujemy, a dzisiaj nawet „walentynkujemy” ;) całkiem przyjemny to czas, kiedy nigdzie się spieszyć nie trzeba, niczego nie trzeba na już, na teraz, można leżeć w łóżku, oglądać razem bajki i czekać aż tata wróci z pracy…

Jednak ja to nie z tych co leżeć potrafią 3 dni bez przerwy, więc wczoraj razem z Po zrobiłyśmy małe przemeblowania w jej pokoju, stworzyłyśmy kilka walentynkowych dekoracji, a do tego namalowałyśmy 1843 portrety rodzinne – akwarela króluje ;) Jak tak dalej pójdzie będę musiała nawiązać jakąś współpracę z galerią sztuki nowoczesnej, bo powoli zaczynają nam się kończyć miejsca ekspozycji dzieł!

1

2

3

4

5

6

7

A jak Wasze Walentynki? ;)

Walentynkujemy!

Sprawy sercowe.

U mnie w kwestii spraw sercowych bez zmian ;) wszystko w jak najlepszym porządku – nic się nie zmieniło od prawie 10 lat (!). Sama jestem zdziwiona, że to AŻ tyle!

Walentynki zbliżają się wielkimi krokami – dla mnie dzień jak co dzień, większego znaczenia dla mnie nie ma, jednak zawsze jakimś motywem serduszka go sobie podkreślamy – ot tak po prostu, dla przyjemności naszej, bo każdy dzień na okazanie sobie miłości jest dobry. Dlatego święta tego nie bojkotuję, bo i po co skoro jest całkiem przyjemne? :)

Poza tym motyw serduszka jest motywem bardzo wdzięcznym i ogólnie budzi same dobre skojarzenia, więc fajnie jest się serduszkami otoczyć nie tylko w Walentynki, ale także w inne dni roku. Kilka takich serduszkowych umilaczy stworzyłam, kilka już osoby bliskie sercu memu otrzymały, kilka zostało. Więc jakby komuś coś się spodobało to proszę pisać!

Gumka do wzięcia tutaj

1

2

Spinki do wzięcia tutaj

3

4

Kolejne spinki tutaj

5

6

Broszka do kompletu tutaj

7

8
A to co poniżej niestety ma już swoich właścicieli, ale nic nie stoi na przeszkodzie abym to odtworzyła raz jeszcze ;)

9

10

11

12

13

14

15

Sprawy sercowe.