o zabawkach.

Zupełnie nie czuję się ekspertem w dziedzinie zabawek dla dzieci. Zupełnie. Do sklepów zabawkowych zaglądam rzadko. Mogłabym nawet powiedzieć, że wcale. Dlaczego? bo zwykle nie znajduję w nich niczego godnego zawieszenia mojego wzroku choćby na chwilę… mam wrażenie, że ze sklepów tego typu wylewa się tylko plastik, jaskrawe kolory i niestety tandeta… owszem, można znaleźć jakieś drewniane, ekologiczne, stonowane perełki, ale zwykle giną one w natłoku wszystkiego innego… Dlatego jak stoję przed dylematem „gdzie zabawkę kupić?” wybieram sklep internetowy, bo tam sama sobie mogę wybrać co chcę oglądnąć i nie muszę przedzierać się przez plastik, aby dotrzeć do tego co mi się podoba. Dla mnie to najwygodniejsze rozwiązanie, ale ma też swoją wadę – nie mam pojęcia czym się teraz dzieci bawią, co jest na topie… być może gdyby Po chodziła do przedszkola to miałabym cały przekrój „topowych” zabawek, a tak? nie pozostaje mi nic innego jak zdać się na własny gust oraz estetykę i zgodnie z tym wybierać czym moje dziecko bawić się będzie…

Mała Po zabawek nie ma wielu, bo kiedy już coś jej kupuję to jest to zakup w 100% przemyślany, a że ja myślę długo nad wszystkim to efekt jest taki, że dziecko me w zabawki jest raczej ubogie ;) Dzięki Bogu ma ciocie różnorakie, które zawsze jakąś zabawką poratują, bo inaczej Po musiałaby cały czas się bawić sznurkiem i kijem od mopa! ewentualnie szukałaby rozrywek w szufladzie kuchennej bądź naszej szafie ;)

Jednak są takie dni w roku, kiedy matka zaweźmie się w sobie i powie: „dobrze stanę na wysokości zadania i kupię zabawkę memu dziecku.” Taki dzień ostatnio się zdarzył. Urodziny to wg mnie idealna okazja żeby dziecko rozpieścić w taki sposób. Pomysł na TĘ zabawkę był od dawna, bo uważam, że jest to zabawka ponadczasowa, dla dzieci w każdym wieku, spełnia też walory edukacyjne i można się nią bawić świetnie zarówno samemu jak i z rodzicami! (Jak widzicie kryteria doboru zabawek mam mocno wyśrubowane!) Zatem cóż to był za świetny pomysł? nic innego jak zestaw małego lekarza! każdy z nas taki miał, każdy się bawił, niektórzy mogą powiedzieć, że nawet świetnie się bawili, więc stwierdziłam, że pora, aby Mała Po także w taki zestaw została zaopatrzona…

Pomysł był, okazja była, teraz wystarczy (tylko!) znaleźć ten zestaw idealny! I pewnie, że można iść do sklepu kupić pierwszy lepszy – zwykle różowy i dziecko będzie się bawić. No można. I jak ktoś tak robi to mi nic do tego, jego sprawa, jego dziecko… ja tak jednak bym nie potrafiła… dlaczego? powodów jest kilka… dla mnie ważna jest jakość zabawki, jej wykonanie, to czy się rozleci przy pierwszej okazji czy dopiero przy drugiej, no i w końcu to jak ona wygląda… tak! jestem tak wyczulona na to czym moje dziecko się bawi, że biorę też pod uwagę wygląd! jeśli coś nie jest zgodne z moim poczuciem estetyki to nie kupię tego i koniec kropka. Jeżeli w coś inwestuję swoje pieniądze to chcę żeby przynosiło to radość nie tylko mojemu dziecku, ale także mi, bo to ja przez następne tygodnie, miesiące, a może nawet lata będę się tą zabawką z moim dzieckiem bawić! jeśli ja nie mogę patrzeć na plastikową tandetę to jak mam odczuwać przyjemność bawiąc się tym z moim dzieckiem? poza tym liczę mimo wszystko, że „czym skorupka za młodu nasiąknie…” Być może naiwna jestem i wydaje mi się, że skoro pokazuję jej to, co w moim odczuciu jest piękne i estetyczne to ona będzie podzielać w przyszłości moje zdanie i stronić od kiczu wszelakiego… być może… być może będzie zupełnie inaczej i „na złość babci odmrozi sobie uszy” i tylko w różowych plastikach będzie się taplać ;) tego nie wiem, okaże się za lat kilka, a może jeszcze wcześniej, kiedy zetknie się z presją rówieśniczą w przedszkolu… aż tak naiwna nie jestem, abym nie zdawała sobie sprawy z tego, że grupa rówieśnicza może mieć większa moc niż gust matki ;) Mimo wszystko staram się dbać o wykształcenie w niej dobrego gustu, podobnie jak wykształcenie dobrych nawyków żywieniowych… dla mnie to sprawa równie ważna i nie zepchnę jej na margines tylko dlatego, że „przecież tym się teraz wszystkie dzieci bawią” albo „łatwiej przecież iść do sklepu i kupić pierwszą lepszą zabawkę, bo dziecku to i tak wszystko jedno…”

W każdym razie mały lekarz, którego Po dostała na urodziny jest ładny, nie plastikowy, świetnie wykonany, trwały (!) i uważam, że nie ma w nim za grosz tandety! a co najważniejsze – wszyscy się nim świetnie bawimy! Z resztą zobaczcie sami :)

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

Po dostała tak dużo ślicznych zabawek (nawet plastikowych!), że chyba nie pozostanie mi nic innego jak jeszcze napisać o nich parę słów, bo nie chcę aby któreś zostały potraktowane po macoszemu. Jeżeli więc jesteście spragnieni postów zabawkowych to zapraszam w najbliższym czasie, bo na pewno ich nie zabraknie ;)

Advertisements
o zabawkach.

24 uwagi do wpisu “o zabawkach.

  1. ach aż mi przy tobie głupio ale pewnie to za sprawą,ze aż takiej uwagi do wielu rzeczy nie przykładam i troszkę żałuję ale na swoje usprawiedliwienie powiem,że wiele zabawek które Madzik dostała wyrzucałam bo były paskudne! więc troszkę przykładam wzrok do tego :p
    a małego lekarza mamy i my ale oczywiście zwykłego i frajdy wiele przynosi :) szczególnie słuchanie bicia serduszka na nodze :p
    buziak

    1. Ależ Gosia! nie powinno Ci być głupio, bo to ja mam takiego „hopla”, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy tak ma i nie musi mieć ;)
      a no i jeszcze jedno : my też mamy zwykłego lekarza ;)

  2. zawsze mnie inspirujesz w kwestii prezentów dla mojej chrześnicy:) podaj proszę namiary na sklep, w którym można takie nietandetne zabawki kupić

  3. O! a my szukamy właśnie małego doktora, bo wystarczy jak widzi mój fartuch do pracy więc dużo mówić nie trzeba. I też byłabym wdzięczna z namiar na sklep! Pozdrawiamy!

      1. Ileż to razy mnie wkurza, że ktoś mi mówi sprawdź w sklepie X, Y albo Z, bo fajne i niedrogie… a ja tego sklepu nie mam w pobliżu ;) i teraz jest tak samo ;)
        dlatego ja zwykle wszystko kupuję przez Internet, jak się okazuje z musu także!

  4. Gu pisze:

    Normalnie jakbym o sobie czytała :) Mam dokładnie takie samo podejście i jeśli chodzi o: znikomą ilość zabawek, częstotliwość kupowania, estetykę i jakość zabawek. I w efekcie kupujemy mało i rzadko, ale za to jak coś upatrzę lub wynajdę, to później cieszę się z tego sama jak dzieciak :) Jasne, że podoba mi się dużo zabawek i gadżetów ze sklepów internetowych (bo cuda tam teraz można znaleźć), ale przecież nie będę co tydzień czegoś nowego Kubie kupować. Dzisiaj sztuką jest umiar. I strasznie spodobało mi się to, co napisałaś ostatnio o nie wychowywaniu Po w duchu konsumpcjonizmu. No super, no. Bo niestety tendencja na blogach jest coraz częściej zgoła inna. Po raz kolejny bardzo mi miło tu u Ciebie. PS. Nie komentowałam ostatnio, ale miętowe przyjęcie cudne. Ależ ja uwielbiam takie rzeczy (i urządzać, i oglądać :) Pozdrawiam ciepło!

    1. Po raz kolejny bardzo dziękuję że nas dowiedziałaś :) dobrze wiedzieć, że ktoś ma podobne zdanie na temat zabawek – przynajmniej nie czuję się jak wyrodna matka ;)

      Buziaki ślemy :*

  5. slupek1 pisze:

    kurka wodna byłam tu u Was rano i tego posta nie BYŁO !!!! wiesz ,że jak chodziłam po sklepach w poszukiwaniu czegoś dla Po to miałam takie samo uczucie ?…plastik i róż odrzuciwszy zostałam z niczym ,,,,

    1. Lego nie jest złe ;)
      chociaż my na razie jeszcze na etapie duplo! ale Po dostała pierwszy zestaw playmobil, więc poszerzamy nasze horyzonty zabawkowe!

  6. judi pisze:

    Czy po paru miesiącach używania nadal poleca Pani ten zestaw? Szukam Gwiazdkowych prezentów córce, a zestaw lekarz musi być obowìązkowo!!

    1. Zestaw jest w ciągłym użyciu i NIC, absolutnie NIC się z nim nie dzieje. wygląda cały czas jak nowy ( no może poza bandażami, ale te akurat można dokupić w aptece :)).
      Polecam nadal! to były jedne z lepiej wydanych pieniędzy.

  7. kinga pisze:

    Co do tandetnego rozowego plastik to mam pewna uwage. Otoz plastik w zabawkach to nei tylko tandeta ale i potencjalne zrodlo zagrozenia zdrowia. Natomiast co do koloru rozowego, to zastanawia mnie czasem taka niechec doroslych kobiet do tego kolor. Ja sama nie mialam nigdy entuzjazmu do tego koloru, wydawala mi sie synonimem glupoty. Dopiero moja madra corka mnie nauczyla, ze kolor rozowy nie jest w niczym gorszy od niebieskiego („chlopiecego”) ani zadnego innego. To kolor , ktory moze sie podobac nie tylko malym dziewwczynkom , ktore jeszcze nie wiedza, ze nalezy zaprzeczac swojej kobiecosci i koniecznie dazyc do lubienia tego, co z kobiecoscia jak najmniej sie kojarzy. Jestem wdzieczna mojej corce za ten dar. Corka oczywiscie ma w pokoju kolor rozowy o wdziecznej nazwie handlowej „domek dla lalek”. Gdy pokazalam go publicznie to odezwaly sie glosy ‚co za roz, przytlacza. Co najzabawniejsze inne kolory tzw. meskie juz takich skojarzen nie mialy byly zwykle piekne, nienarzucajace sie itp. ba nawet wsiekly czerwony kolor na scianach z autem wyscigowym byl ok, ale roz na jednej scianie juz „przytlaczal”.

    1. Ja nie mam nic do różu pod warunkiem, że nie występuje on w każdym możliwym odcieniu i jest jedynie akcentem, a nie kolorem dominującym.
      Jednak kiedy idzie się do sklepu z zabawkami to naprawdę trudno znaleźć dla dziewczynki zabawkę w innym kolorze niż różowy. A ja przesytu nie lubię. Podobnie z ubrankami. Naprawdę czasami nieźle trzeba się nagimnastykować, aby kupić coś w przystępnej cenie, a nie różowe…
      Efekt jest taki, że dziewczynki zwykle chodzą ubrane od stóp do głów w kolor różowy, wioząc w różowych wózeczkach różowe laleczki i śpiąc w różowych pokoikach pod różową pościelą (oczywiście wcześniej myjąc zęby różową pastą nałożoną na różową szczoteczkę).

      Niech ten róż już będzie, bo odpowiednio zestawiony, przygaszony potrafi być cudowny, no ale nie przesadzajmy, bo jest tyle pięknych kolorów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s