o wrześniowych chwilach.

Częstotliwość moich wpisów ostatnio nie stoi na wysokim poziomie. I to nie to, że mi się nie chce, że nie mam o czym, i że w ogóle blogi to strata czasu. Tak nie jest. Po prostu życie realne stało się ostatnio dość mocno absorbujące. A skoro od zawsze zakładałam, że blogowanie ma być dla mnie przyjemnością to niech tak pozostanie. Zatem nie będę wciskać tutaj postów ostatkiem swoich sił, nie będę też zarywać nocy, rezygnując ze snu czy też zaniedbywać innych sfer życia, aby tu być częściej… będę tu jak nie będę musieć/chcieć być gdzie indziej.

 A więc dzisiaj jestem. Jestem z małym, naszym osobistym podsumowaniem miesiąca września. Postanowiłam, że raz na jakiś czas takie podsumowanie naszych złapanych okiem obiektywu chwil tutaj będę umieszczać, aby móc sobie do nich wrócić za jakiś czas, kiedy pamięć zawodna się stanie. Wrzesień tegoroczny nie był łatwym miesiącem. Ale były też cudowne chwile… np. przyjęcie urodzinowe – niespodzianka dla babci Helenki, które udało nam się zorganizować w wielkiej tajemnicy :) Miny mojej mamy nigdy nie zapomnę :)

no ale po kolei…

zwarta i gotowa rozpoczęłam nowy etap.

1

jak wrzesień to i wrzosy. nieodłączny element tego miesiąca.

2

wrześniowe smaki. Mała Po pluła figą dalej niż widziała ;)

3

no i 13 wrzesień. Urodziny Mojej Mamy.

4

był tort, i świeczki, i „piszczałki”, i dużo gości. Było głośno i radośnie. Dopóki ziąb nie wygonił nas z tarasu.

6

wrzesień Małej Po upłynął zdecydowanie pod znakiem malowania farbami. Dawno nic na tak długo jej nie wciągało.

7

wieloryb, który bardzo mocno pluskał wodą.

8

a tu chyba nic dodawać nie trzeba. No może poza tym, że jej malunki ostatnio coraz większy zachwyt wzbudzają.

9

kiedy farby się znudzą wracamy do tablicy. na tablicy literki. codziennie nowa.

10

Moje ideały sięgnęły bruku ;) Pozwoliłam wybrać jej zabawkę, taką na którą ciężko pracowała zbierając „pieczątki” za dobre zachowanie. Była to jej nagroda, więc nie chciałam w żaden sposób nic sugerować. I tak oto nasz drewniany konik ma córeczkę ;)

11

Na początku był szał. Konik wszędzie z nami chodził. Teraz trafił na półkę i jakoś jej ostatnio nie opuszcza.

12

ostatnie tarzanie po trawie w tym roku?

13

no i najlepsza zabawka na świecie – bańki mydlane. 1873 opakowanie zużyte.

13

i oficjalnie rozpoczęty sezon „grzewczy”. wszyscy świeco-uzależnieni łączcie się.

15

Tak to był wrzesień.

Do zobaczenia wkrótce! a kto może niech pamięta o Emilce – licytacje jeszcze trwają o tu.

Reklamy
o wrześniowych chwilach.

15 uwag do wpisu “o wrześniowych chwilach.

  1. brakuje mi Was ale wszystko rozumiem i cieszę się jak małe dziecko kiedy pojawia się nowy post :*
    kochana nie zapominaj,że zamiast trawy będzie tarzanie się w liściach :) mam nadzieje,że jesień będzie dla nas łaskawa i na to pozwoli!
    buziaki

  2. serdunio pisze:

    ach te wrzosy… i ta swieczka na koniec :)
    o pogodzie sie nei wypowiem bo nie bede sie wyrazac :/
    a pisz kiedy chcesz :) wazne zeby nie raz na rok, z wlasnego doswiadczenia wiem ze to za rzadko i sie czlek odzwyczaja :D
    pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s