o sposobie na zająca, czyli jak szybko i łatwo zrobić kartkę wielkanocną.

Kiedy otwiera się okno można już usłyszeć pierwsze ptasie trele, w ogródkach widać już przebiśniegi, na drzewach pierwsze maleńkie pąki się pojawiają…no wiosna idzie jak nic! nie patrze na ten śnieg co wczoraj jeszcze sypał, nie patrzę. Zamykam oczy i udaję, że go nie ma. Wiosny chcę, słońca, kwiatów i ptaków.W większych ilościach, koniecznie!

A skoro wiosna już puka do drzwi to święta wielkanocne tuż, tuż… Zatem idealna to pora, aby pomyśleć o kartkach świątecznych, które wyślemy do naszych bliskich. Już nie raz pisałam, że kartki z życzeniami na święta to dla mnie obowiązkowy punkt programu przed każdymi świętami. I to nie tylko przed Bożym Narodzeniem. Wysyłam także kartki na Wielkanoc. I mam wrażenie, że wtedy dużo łatwiej jest się do tego zmobilizować. Jest słońce, dni są dłuższe, więc i czasu jakby więcej się robi i energii człowiek ma więcej do działania. Wiosna to taki czas że chce się zrobić wszystko! i wydaje się, że z każdym zadaniem, które przed sobą postawimy bez problemu damy sobie radę!

Zatem stawiam dzisiaj przed Wami zadanie! Wygospodarujcie chwilkę czasu w tym tygodniu i zróbcie własne kartki świąteczne. Wyślijcie je do bliskich z pięknymi wiosenno-wielkanocnymi życzeniami, a zobaczycie ile to radości może sprawić! i Wam, bo coś zrobiliście i bliskim, którzy pewnie się tego spodziewać nie będą! często słyszę, że ktoś nie wysyła kartek, bo nie ma czasu, bo nie zdążył, bo inne zajęcia ważniejsze, bo jakoś tak wyszło… pewnie że można szukać wymówek, ale jeśli się chce to naprawdę da się znaleźć odrobinę czasu wolnego, usiąść sobie wieczorem w zaciszu swoim domowym i spróbować coś stworzyć. To naprawdę świetna odskocznia od biegu dnia codziennego, to taka chwila tylko dla naszej pasji, chwila na zastanowienie się nad sensem świąt, do których się przygotowujemy, chwila na wyciszenie. Polecam serdecznie! i bez wymówek mi tu!

A żeby było Wam łatwiej pokażę swoje kartki, które zrobiłam rok i dwa lata wcześniej.

Dwa lata temu powstały kartki w wersji „na ostatnią chwilę”;) nie miałam czasu, aby wymyślać zbyt wiele, więc wzięłam szablon zająca, odrysowałam kilka razy na ozdobnych papierach, wycięłam, nakleiłam i kartka prawie gotowa. Naprawdę nie trzeba tu wielkich zdolności, umiejętności, ani nawet materiałów, aby taką kartkę wykonać. Można też wykonanie takiej kartki powierzyć dziecku. Np. wyciąć zająca ze zwykłego papieru (może być ciut grubszy, np. tekturka), poprosić o pomalowanie farbami, kredkami, klejami brokatowymi (tu ukłon w stronę dziewczynek, które ten rodzaj ozdabiania wręcz kochają!), następnie naklejacie zająca na kartkę i już! trudne? chyba nie!

1

2

3

4

Sposobów na tworzenie kartek z dziećmi jest tysiące. Ja jednak nie praktykuję tego rodzaju działań artystycznych. Po prostu lubię sama samiusieńka zanurzyć się w swoim świecie papierów oraz wstążek i w taki sposób się zrelaksować. To mój sposób na chwilę pt. Ten czas jest tylko mój. A kiedy mamy ochotę na wspólne twórcze działania z Małą Po to wymyślamy coś zupełnie innego. Nie mówię jednak, że kiedyś nie przyjdzie taki dzień, że zaczniemy razem tworzyć, a następnie wysyłać kartki świąteczne :) Na razie jednak to większa przyjemność dla mnie. Jednak jeśli ktoś lubi z dzieckiem robić takie rzeczy to zachęcam do tego z całego serca, bo to świetny sposób na kreatywne spędzenie wolnego czasu. Nie znam dziecka, które nie byłoby chętne do zabawy w robienie kartek – sprawdź sama!

Natomiast w tamtym roku czasu przed świętami miałam trochę więcej, więc kartki wyszły trochę bardziej „skomplikowane”. Chociaż to nie jest tak, że zrobienie takiej kartki może Was przerosnąć ;) Tak naprawdę wystarczy wydrukować zająca, wyciąć go, nakleić i już kartka gotowa. Ja tu zrobiłam dużo więcej, bo po prostu lubię takie „dłubanie”, ale myślę, że spokojnie można ominąć wszelkie ozdobniki i kartka także będzie ciekawa. Trudne? nie wydaje mi się :) zatem odpalamy drukarkę i do dzieła!

5

6

7

8

9

10

11

12

13

No i jak? namówiłam kogoś na własnoręczne kartki?

Ja jutro biorę się za nasze. A Wy pochwalcie się koniecznie jeśli uda się Wam coś stworzyć!

14

  • 15
    I na koniec jeszcze zdradzę Wam kilka moich sprawdzonych sposobów, które sama chętnie wykorzystuję przy tworzeniu kartek.
  • Zbieraj każdy, nawet najkrótszy skrawek wstążki czy sznurka- zawsze można z nich zrobić choćby najmniejszą kokardkę, która może być przysłowiową kropką nad I.
  • Kolekcjonuj papiery cały rok (papierem może być papierowa torebka po prezencie, ładne opakowanie po kosmetyku, papier, w który były owinięte kwiaty z kwiaciarni, bibułka, w którą owinięte były ubrania kupione w sklepie on-line, metki od ubrań – szczególnie te duże).
  • Dostrzeż potencjał tektury – można z niej zrobić dosłownie wszystko. Ja często używam jej nawet jako bazy pod kartki.
  • Jeśli wpadnie Ci w ręce jakieś ładne opakowanie-  nie wyrzucaj! może wydaje Ci się, że po co trzymać śmieci, ale przy robieniu kartek każdy śmieć może być ozdobą.
  • Zmień sposób patrzenia na potencjalne „nieprzydasie”, dostrzeż w nich potencjał i schowaj.
  • Stwórz sobie jedno miejsce, w którym będziesz gromadzić wszystkie „skarby”. Bo jeśli przyjdzie ten dzień, kiedy postanowisz coś stworzyć nie będziesz mieć problemów, aby wygrzebać ze swoich zbiorów „perełki”, które idealnie będą ze sobą współgrać stylistycznie lub kolorystycznie.
  • Próbuj, sprawdzaj, dopasowuj, łam konwencje i baw się!

o sposobie na zająca, czyli jak szybko i łatwo zrobić kartkę wielkanocną.

o najkrótszym miesiącu w roku.

Najkrótszy a najbardziej intensywny. Luty po prostu.
Jak zwykle należał do Po. W końcu to jej miesiąc bez dwóch zdań.A więc było urodzinowo, prezentowo, paczkowo. Ale też niestety było chorobowo a co za tym idzie bardzo domowo. Zatem trzeba było jakoś sobie czas spędzony w domowch pieleszach uatrakcyjnić. Czasem wychodziło lepiej, czasem gorzej w każdym razie nie mogę powiedzieć, że nam się nudziło (szczególnie mi – kto siedział z chorym dzieckiem w domu ten wie).

Testowanie nowych fryzur (i pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno moje dziecko było łyse jak kolano ;))

1

2
Relaks w wannie. A potem to już wszyscy sąsiedzi wiedzą, że właśnie myjemy głowę.

3
Pandziochy. Moi faworyci wśród obuwia domowego. Tylko moi.

4
Próba cierpliwości. Test zdany.

5
Nasz Mały Książe.

6
Z serii: filcowe robótki Julki – kurczaczek ;)

7
Herbatka, cytrynka i cukier w kostkach.

8Z serii: mama stworzyła – zimowy wianek.

9Ciąg dalszy twórczych działań mamy  – Zimowy Miś Zbyś.

10
Stały element lutego – prezenty ;)

11
Piękne paczki.

12
A w pięknych paczkach kolejne jeszcze piękniejsze prezenty.

13A przy okazji urodzin Małej Po i mamie się dostało!

14
Galeria kartkowa.

15
Mała Po tworzy.

16
Mała Po stworzyła.

17

Rozmowa kilka tygodni przed urodzinami.
– Polciu co chciałabyś dostać na urodziny? Masz jakieś marzenie? (pytam delikatnie chociaż wiem jaka będzie odpowiedź – konika!)
– Mam. Chciałabym nową piżamkę i prześcieradło! (mamie szczęka opadła)

Kilka tygodni później Mała Po dostaje w jednej z paczek cudowną koszulę nocną (a Ciocia D vel K wcale o tej rozmowie nie wiedziała). Chyba słodszej piżamki jeszcze nie widziałam. Jest śliczna! Mała Po wskakuje w nią od razu i nie ściąga jej przez długi czas. Stała się obowiązkowym strojem domowym ;)

18
Kolejny świetny strzał prezentowy. Zabawa dla całej rodziny na długie godziny!

19
Dziecko znudzone mamy kreatywnością.

20
Tatuaże na język! zdecydowany lider wśród hitów lutego!

21

Kałuże, wszędzie kałuże. I tak już ze dwa miesiące.

22

o najkrótszym miesiącu w roku.

o różowym przyjęciu urodzinowym.

Tak. Muszę to przyznać. W tym roku weny miałam jak na lekarstwo. Burzliwy początek roku, choroba Dziadka Małej Po, obrócenie życia zawodowego Mojego eM o 180 stopni, a do tego ciężka grypa, która przeżuła nas i wypluła na podłogę przed samymi urodzinami Małej Po zupełnie nie sprzyjały atmosferze snucia planów i marzeń o pięknym przyjęciu urodzinowym.
Plan był w sumie jasny od samego początku miało być różowo i biało. Z dużym naciskiem na różowo ;) Tak zarządziła Mała Po, a ja nie miałam siły ani ochoty jej się sprzeciwiać. W jeden wieczór zamówiłam więc wszelkie dekoracje, w drugi zrobiłam to, co zrobić miałam sama. Nie było tym razem kilkutygodniowych przygotowań.  Miało być szybko, sprawnie i na tyle ładnie, aby Jubilatka chociaż mały pisk radości wydała.
Poszłam nawet na tak wielkie skróty, że zamówiłam tort! a duża część przekąsek także była prosto ze sklepu. Mimo wszystko chyba było smacznie skoro prawie wszystko zniknęło ze stołu. I wiecie co Wam powiem? pierwszy raz w tym roku przed przyjęciem urodzinowym nie zarwałam nocy, miałam siłę na świętowanie dnia następnego, a goście wcale nie wyglądali na mniej zadowolonych niż rok wcześniej. Jaki z tego morał? warto sobie czasami pomóc, bo nie zawsze gotowce psują efekt! dobrze że zrozumiałam to  już przy czwartych urodzinach mego dziecka, a nie brnęłam dalej w Zosię Samosię.

Po tym przydługim wstępie nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was na wirtualne 4 przyjęcie urodzinowe Małej Po!

3

2

4

5

7

6

9

8

11

12

11

12

19

20

21

22

23

A na koniec anegdotka związana z tortem ;) Tort jak wiecie zamówiłam. Ale nie tak byle gdzie, bo w najstarszej i najlepszej zakopiańskiej cukierni, która torty (i nie tylko!) robi takie, że mmmm. No niebo w gębie. Z resztą z tej samej cukierni mieliśmy tort na naszym weselu i do dzisiaj wszyscy wspominają jego smak. Wtedy tort był gruszkowy. Teraz z wiadomych względów (róż!) postawiliśmy na maliny. Na szybko stworzyłam w paincie zarys mojej wizji jak to różowe cudo ma wyglądać. Rysunek może nie był rewelacyjnej jakości, ale wg mnie można było z niego wyczytać (może nawet między wierszami) o co mi chodzi.

Rysunek był taki:tortTort wyglądał tak:

1

Co się stało po drodze? do końca nie wiem :) wiem tylko, że tort przyjechał podobno bardzo brzydki, więc Ciocia Małej Po nakazała go przerobić. Mistrza cukiernictwa zatem chyba poniosła fantazja. Może i tort był inny niż miał być, ale smakował wyśmienicie, a świeczki wbite w niego zostały zdmuchnięte zatem zadanie swe spełnił ;)

2

Po przyjęciu, kiedy za ostatnimi gośćmi zamknęliśmy drzwi przyszedł mój mąż. Z bukietem tulipanów. Byłam pewna, że to dla Małej Po, a on w moim kierunku z nimi podąża i takie słowa z jego ust padają: „To dla Ciebie. Za to, że tak ładnie to przyjęcie zorganizowałaś.”

20

No i jak go nie kochać? no jak? :)

o różowym przyjęciu urodzinowym.