o spełnionym marzeniu.

Majówka rozpoczęła się od spełnienia mojego marzenia.

W końcu prezent urodzinowy otrzymał realne kształty. Kształty 4 liter. Co tu dużo mówić – najważniejszych liter mojego życia.

Czy bolało? bolało! ale to jest tak jak z porodem. Boli jak cholera a za chwilę chce się kolejne ;) Zatem już myślę co i gdzie…  ;)

12A teraz już grzecznie mówię dobranoc, bo ostatnie dni przyniosły tyle zdarzeń, że po prostu muszę w końcu odespać. Dużo się działo, dużo się dziać będzie. Czyli jest jak lubię ;)

Reklamy
o spełnionym marzeniu.

19 uwag do wpisu “o spełnionym marzeniu.

    1. Asia! bardzo dobra decyzja! ;)
      Ja też zrobię coś jeszcze… na razie chciałam zobaczyć jak to jest… a skoro już wiem czego się spodziewać to pewnie będzie ciąg dalszy ;)

  1. Oooo! Reka ci sie wkrecila w maszyne do pisania :) I wiesz, co! Przyznaj sie, ze specjalnie dalas Poli tak krotkie imie. Ze to bylo ukartowane :-) No bo gdyby to mnie sie zachcialo upamietnic imie Dyni… Alc!
    A co na to Pola?

    1. Ano! i patrz jak równiutko ta maszyna ładnie wystukała wszystko!
      Oczywiście, że to było zaplanowane. Wybierając dla niej imię patrzyłam na mój chudy (żeby nie powiedzieć dziecięcy) nadgarstek i zastanawiałam się jakie litery się na nim zmieszczą ;) jakżeś Ty mnie rozgryzła!
      Ty masz problem z Dynią, mój mąż ma ze mną. Wiem, że nigdy moje imię (a raczej imiona!) na jego ciele się nie znajdą. Żeby było jasne. Nie mam mu tego za złe :P

      A Pola? nie chciała być gorsza i też się wytatuowała. Mazakiem. Turkusowym. Na twarzy. To było wczoraj. Ale już zapowiedziała, że następnym razem zrobi sobie tatuaż na ręce, a ja będę mieć zakaz mycia tej ręki przez najbliższe kilka lat.

      1. Agata pisze:

        eee nieee… ja to podobnie jak Filipek70 bólu unikam jak ognia :P a na widok igły nogi się pode mną uginają także wiesz tylko zazdraszczanie mi pozostało :)

      2. Uwierz Agatko, że ja też za bólem nie przepadam ;) a na samą myśl o wbijaniu igły w ciało robi mi się słabo… więc sama się zastanawiam jak ja to wytrzymałam :P

  2. Filipek70 pisze:

    jak z porodem mówisz ????? eeeeeee z nim to wyjścia nie masz :))))))))) ja to bólu unikam jak ognia i PODZIWIAM CIEBIE ……jednym słowem SZACUN ….ja sobie zrobię ewentualnie taki jak Polcia :))))

    1. Aga to naprawdę wielki wyczyn nie jest ;)
      Przy porodzie umęczyłam się jednak bardziej :P kłamać mimo wszystko nie zamierzam i twardziela zgrywać też nie mam zamiaru, mówię więc jak jest – boli! da się jednak przeżyć przy mocno zaciśniętych zębach, czego idealnym przykładem jestem :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s