.

Kartki, karteluszki, notesy całe. Wszystko zapisane tą charakterystyczną drukowaną czcionką.
W szafie równo ułożone ubrania. Płaszcz czarny. Kapelusz. I ta kurtka na jesień. Kupiona na tę jesień co to lada moment nadejść ma.
Okrągły stół, a na nim stos gazet. Na samym wierzchu program telewizyjny. Zgięty na dacie 15 sierpień 2015.
Kartka z pozdrowieniami, które wysłaliśmy z nad morza.
Pusta popielniczka i zapaliczka, której zawsze szukał.
W kuchni słoiki przygotowane na ogórki, które zakisić miał. A w kalendarzu wyraźnie zaznaczony dzień, kiedy wymieniano butlę gazową – GAZ napisane czerwonym długopisem.
Cały Mój Tata.

Tydzień mija jak go nie ma. A mi cały czas się wydaje, że wyjdzie ze swojego pokoju i zacznie przekomarzać się z Polcią. I że powie jeszcze raz SMACZNEGO jak wtedy kiedy widzieliśmy się ostatni raz…

.

o piasku wysypywanym z kieszeni i szumie morskich fal w uszach.

Ciałem już w domowych okolicznościach. Duch cały czas leży na plaży i napawa się jej klimatem. Jednym słowem wróciliśmy do domu. Pełni wspaniałych wspomnień, z mnóstwem pięknych chwil zamkniętych w kadrach, z piaskiem w kieszeniach, wiatrem we włosach i lekką opalenizną…

Niech no tylko się ogarnę i wpadnę w rytm dnia codziennego. Niech no tylko wysypię już każde ziarnko piasku z kieszeni, a fale przestaną mi szumieć w uszach… wtedy, wtedy zasypię pewnie Was zdjęciami i wspomnieniami… chcecie?

A tymczasem idę nastawić kolejne pranie i biorę się za obowiązki, które grzecznie czekały na mój powrót :)

o piasku wysypywanym z kieszeni i szumie morskich fal w uszach.

o tym, że jutro będziemy oglądać zachód słońca nad Bałtykiem…

10 lat. Tyle minęło odkąd ostatni raz moczyłam nogi w naszym pięknym polskim morzu , zachwycałam się zachodem słońca, a w płuca wprowadzałam nieprzyzwoite ilości jodu…

Kilka dni po powrocie do domu poznałam Mojego Męża, okazało się, że on tez właśnie wrócił z morskich wakacji. Potem każde wakacje spędzaliśmy już razem. Nie dane nam jednak było pojechać razem nad Bałtyk. Aż do teraz.

Właśnie się pakujemy, aby jutro móc zacząć tworzyć nowe nadmorskie wspomnienia. Tym razem głównie wspomnienia dla Małej Po. Chciałabym, aby pokochała nasze polskie morze tak jak ja go kocham… aby pierwszy raz kiedy zobaczy plażę został w jej głowie na zawsze… aby nadmorskie zachody słońca były tymi najpiękniejszymi z wszystkich… Bo Bałtyk to jednak coś więcej niż tylko fale i piasek… Bałtyk to stan umysłu…

1234

o tym, że jutro będziemy oglądać zachód słońca nad Bałtykiem…