wakacje.

Gdybym miała jakieś 15 lat mniej to pewnie na jutrzejszy dzień czekałabym z utęsknieniem od jakiegoś czasu… ale niestety nie mam, więc w sumie jutrzejszy dzień będzie dla mnie jak każdy inny…

Mimo wszystko marzą mi się wakacje takie z prawdziwego zdarzenia… takie z morzem, piaskiem, słońcem i bezkarnym lenistwem… ostatnie nasze takie właśnie miały miejsce dwa lata temu… nasz podróż poślubna do Hiszpanii… było cudownie… mniej więcej tak:

kolejne wakacje upłynęły nam pod znakiem oczekiwania na Po, więc nie w głowie nam były wojaże… ja prawie cały początek przeleżałam plackiem, nie było więc nawet opcji, aby gdzieś wybyć…

natomiast w tamtym roku Po była jeszcze malutka – wg mnie za mała na dalekie podróże, a nowe mieszkanie wessało wszystkie oszczędności, więc znowu zostaliśmy w domu…

dlatego tak bardzo w tym roku chcę gdzieś jechać… jednak z takim wyjazdem wakacyjnym wiąże się szereg moich obaw… boję się bardzo lotu samolotem z Po… jedno to jej choroba lokomocyjna, drugie to jej nieumiejętność usiedzenia na dupce dłużej niż 10 minut :/ wiem, że nie ja pierwsza mam taki problem, a jednak rodzice jeżdżą z dziećmi na wakacje… mimo wszystko wakacje z dzieckiem to nie to samo co beztroski wyjazd we dwoje… i już teraz o tym wiem, a nawet jeszcze nie ma pewności czy gdzieś nam się uda wyjechać ;)
stawiamy na Bułgarię – bo po pierwsze podróż najkrótsza, po drugie zawsze chciałam tam lecieć, a po trzecie plaże mają podobno idealny piasek dla dzieci :)

trzymajcie kciuki więc za nasze tegoroczne wakacje :)

 

 

wakacje.