o zmianach w pokoiku Małej Po.

Dobry wieczór w przedostatni dzień roku 2016!
Powinnam pewnie teraz wrzucić tu posta o naszych świętach, albo o podsumowaniu roku bieżącego, albo chociaż jakieś noworoczne życzenia. Ale nic z tych rzeczy się tu nie znajdzie. Dlaczego? a bo ostatnio ten blog żyje własnym życiem. I jakoś tak nie zawsze wszystko na temat tu się znajduje… a więc dzisiaj będzie zupełnie nie na temat i zupełnie spontanicznie. Jako że ostatnie miesiące zawodowo wyeksploatowały mnie totalnie to święta miały być odpoczynkiem od wszystkiego. No i prawie się udało, bo prawie całe święta spędziłam w łóżku z wirusami. A kiedy już wstałam to energia tak mnie roznosiła od środka, że po prostu musiałam coś w domu poprzestawiać. Padło więc na pokój Małej Po. W sumie tylko pojeździłyśmy meblami, a zmieniło się prawie wszystko. Druga strona jeszcze nie wygląda tak jakbym chciała, więc na razie jej nie pokażę, ale ta część, która jest na zdjęciach już mnie (i Małą Po) całkiem satysfakcjonuje.Zatem jeśli nie szykujecie kreacji na jutrzejszą noc i w sumie całkiem się Wam nudzi to zapraszam na posiady do Małej Po.

1

o zmianach w pokoiku Małej Po.

Jej miejsce.

Ten maleńki pokoik wg dewelopera był kuchnią oraz pomieszczeniem gospodarczym. Kiedy kupiliśmy mieszkanie od razu zaczęliśmy wyburzać ściany. Trochę ścian zlikwidowaliśmy, troszkę postawiliśmy, wstawiliśmy drzwi przesuwne i tym oto sposobem powstała mała, przytulna sypialenka… tak, tak sypialenka, bo najpierw to było nasze miejsce…  kiedy pojawiła się na świecie Po stopniowo sypialnia zaczęła zamieniać się w pokój dziecięcy – chyba taka już kolej rzeczy każdego rodzica, który nie dysponuje dodatkowym pokojem ;)

Pokój ten przeszedł najwięcej metamorfoz w naszym mieszkaniu – tak naprawdę nie było miesiąca, abyśmy w nim czegoś nie zmieniali… i w końcu mogę uznać, że nadaliśmy mu ostateczny szlif… co prawda już mam koncepcje kolejnych zmian, ale i tak go już lubię… a co najważniejsze lubi go Mała Po :)

zapraszam więc do jej miejsca – podkreślam JEJ, bo ona ma pełną świadomość tego i zaznacza to często…

1

2

3

4

5

6

7

8

5

10

Jej miejsce.

pokój małej Po.

pokój ten to w zamyśle dewelopera była kuchnia… zanim się wprowadziliśmy stwierdziliśmy, że te pomysł jest nietrafiony zupełnie, kuchnia więc wywędrowała do pokoju stając się aneksem kuchennym, a my zyskaliśmy przytulną sypialenkę, która zaraz po zamieszkaniu przez nas małego mieszkanka prezentowała się tak:

stało w niej tak naprawdę tylko łóżko, i w tamtym czasie lubiłam ją najbardziej… była tak ascetyczna, ze aż prosiła się o wstawienie czegoś jeszcze… niedługo więc pojawiło się łóżeczko i inne cuda małej Po.

to zdjęcie zrobione kilka dni przed porodem… żyrafę malowałam mając wielki brzuch :)
nad naszym łóżkiem w owym czasie zawiesiliśmy półkę – szybko jednak okazało się, że to pomysł nietrafiony…

natomiast po urodzeniu Po miałam małą fazę na róż, co odbiło się na naszej sypialni, jednak i z tego pomysłu szybko zrezygnowałam i wróciłam do neutralnych beżów…

 

po likwidacji półki nad łóżkiem zawisła galeria naszych zdjęć ślubnych – wtedy jeszcze chciało mi się wyodrębniać strefy Po i rodziców…

ostatnia większa metamorfoza pokoju wyglądała tak: nad łóżeczkiem zawisła półka na zabawki, nad łóżkiem galeria zdjęć Po, tu jeszcze pusta, a także pojawiły się drzwi przesuwne zrobione własnoręcznie przez mojego męża ;) miały być zupełnie inne, ale te sprawdzają się idealnie jak na razie :)

dzisiaj natomiast już nikt nie ma wątpliwości, że ten pokój to królestwo małej Po a nie nasza sypialnia, łóżeczko już zostało zlikwidowane, półka nad nim także, z wyposażenia większych gabarytów zostało tylko nasze łóżko, które obecnie jest łóżeczkiem Po i mamy, bo tak to właśnie jest że Po bez mamusi spać nie może :) próby oduczania jej o tego kończą się fiaskiem… marzy mi się dla niej prawdziwe małe łóżeczko, w którym spała by sama… mam nadzieję, że po wakacjach już tak będzie i wtedy dokończymy remont, który już się rozpoczął…

plan jest taki – kolorystyka zostaje taka:

bo to są elementy, które na pewno w pokoju zostaną, zostanie też regał i komoda w kolorze brzozy, które już też stoją, drzwi od wewnętrznej strony pomalujemy farbą magnetyczną i tablicową…  a na ścianę chcę rzucić tapetę firmy Isak o wzorze   Penguin Plum…

No i przede wszystkim wyjechać z tym nieszczęsnym wielkim łożem, ale tu to już mała Po musi dać zgodę, na razie jej nie dostałam ;)

żeby jednak tak porządnicko nie było – na co dzień królestwo małej Po wygląda tak:

pokój małej Po.