o pomorzu zachodnim naszymi oczami (a raczej jego małym ułamku)

Wybierając w tym roku miejsce, w którym chcemy spędzić nasze wakacje postawiliśmy na Pomorze Zachodnie. To było pierwsze kryterium. Drugim było – maleńka miejscowość. Dlaczego zależało nam na tym, aby miejscowość była malutka? z kilku powodów. Po pierwsze w takich miejscowościach często łatwiej znaleźć nocleg (nam zajęło to jakiś tydzień – ale w tym roku był wyjątkowy bum na Morze Bałtyckie). Po drugie tam zwykle są puste plaże, a jeśli już nie puste to na pewno nie zastawione parawanami wzdłuż i wszerz. Po trzecie noclegi zwykle tańsze są o kilkadziesiąt złotych a standardy często dużo wyższe. Po czwarte kurorty z masą chińskiego, plastikowego, brzęczącego badziewia wylewającego się z każdego straganu to nie dla nas. Ja jadąc na wakacje chcę odpocząć od zgiełku dnia codziennego, a mała miejscowość mi to gwarantuje.
Dlatego w tym roku wybór padł na Mielenko. To maluteńka miejscowość tuż obok Mielna. Wybraliśmy ją z pełną premedytacją. Miała wszystkie te cechy, których szukaliśmy, a dodatkowo była świetnie położona. Z góry założyliśmy, że pogoda może nie do końca nam sprzyjać, więc musimy wymyślić sobie co w razie deszczu będziemy robić, aby się nie nudzić. Jadąc tam wiedzieliśmy już, że zwiedzimy Mielno, Gąski i Chłopy. Plan zrealizowaliśmy w 100% a nawet udało się nam jeszcze więcej zobaczyć.  Dlatego chętnie podzielę się z Wami naszymi wrażeniami z tych miejsc. Być może ktoś w przyszłym roku też postawi na Pomorze Zachodnie? :)
Przy okazji polecę nasz przystanek na noclegowej mapie. Nigdy nie trafiliśmy w tak domowe, ciepłe i piękne miejsce. Polecam z czystym sumieniem – Dom Nad Morzem SOSENKA. Jeśli tylko lubicie to co my to spodoba się Wam na pewno!

A co jeśli w Mielenku leje deszcz a siedzenie w domu nie dla Was?

MIELNO

To miasto ma wszystkie cechy kurortu nadmorskiego. Jeśli ktoś lubi w takich miejscach spędzać wakacje to będzie to Mielno będzie idealnym miejscem dla niego. Szczerze powiedziawszy ja pamiętając to miasto z przed 11 lat nie miałam nic dobrego w pamięci. Muszę jednak przyznać, że Mielno „się wyrobiło”. Oszem kicz, plastik i wielbłądy nadal są, ale schodząc „ze szlaku” turystycznego można znaleźć wiele przyjemnych, klimatycznych uliczek z perełkami architektonicznymi. Nasze dziecko na szczęście nie jest fanem świecących i grających straganów, więc nie ma problemu, aby je ominąć, a wtedy Mielno może być naprawdę piękne. Plażowania w Mielnie jednak nie polecam. No chyba że ktoś lubi parawan na parawanie i ścisk powszechny.
Z typowych turystyczno-kiczowatych polecam domek do góry nogami. Istny czad. Myśleliśmy, że to będzie największa atrakcja dla Małej Po i głównie z myślą o niej tam poszliśmy. Okazało się jednak, że ubaw mieliśmy po pachy. Chyba nawet większy niż główna zainteresowana. Jeśli się tam wybierzecie to nie ignorujcie tabliczki na wejściu, która mówi o tym, aby osoby z zaburzeniami błędnika tam nie wchodziły. Ja myślałam, że jestem odporna na takie akcje, a jednak nie. Po wyjściu naprawdę długą chwilę dochodziłam do siebie. No i jeszcze jedna ważna sprawa – nie wpuszczajcie tam samych dzieci… idźcie z nimi i dobrze się bawcie, a kiedy zobaczycie, że dzieje się coś niedobrego lepiej wyjdźcie…

1

GĄSKI

Miejscowość oddalona od Mielenka o jakieś 10 km. My wybraliśmy się tam pieszo. Dla wprawnych piechurów trasa do przebycia bez problemu. Dla tych mniej zaprawionych w bojach polecamy jednak jakiś transport ;)
Główną atrakcją tego miejsca jest latarnia morska. I tak naprawdę nie ma tam nic więcej dla potencjalnego wczasowicza. Wokół latarni kłębi się „wczasowe” życie. Muszę jednak przyznać, że Gąski które pamiętam z przed 11 lat to nie te same Gąski które zobaczyliśmy w tym roku. Niestety mała, piękna, cicha miejscowość powoli zmienia się z nadmorski kurort, którego atmosfery ja nie lubię. Ogólnie polecam, ale tylko aby wejść  na latarnię (dla tych którzy nie mają panicznego lęku wysokości jak ja) i wrócić do bazy noclegowej. Więcej atrakcji tam nie uświadczyliśmy – a nie przepraszam – Mała Po zachwyciła się kurami, które tam koło tej latarni sobie żyją ;)
Z ciekawostek mogę dodać, że jeszcze nie dawno Gąski były rozważane jako miejsce dla budowy elektrowni atomowej. Po wielu protestach władz samorządowych i mieszkańców z tego pomysłu się wycofano. Zatem latarnia morska nadal pozostanie jedyną atrakcją tego miejsca ;)

CHŁOPY

To chyba największe rozczarowanie nasze. Chłopy to osada rybacka, która słynie przede wszystkim z przystani, do której wciągane są kutry rybackie. Ale to także miejscowość położona w miejscu dawnej osady słowiańskiej Borowo z XIII w. Bardzo liczyliśmy na to, że zachwycimy się domami z XIX wieku, które są ozdobione ludowymi malowidłami. Jednak mimo, iż przemierzyliśmy Chłopy wzdłuż i wszerz domy te trudno było zauważyć… dlaczego? bo niestety nie zadbano o to, aby je odpowiednio wyeksponować… za to stragany z pamiątkami made in china były widoczne aż nadto… szkoda, wielka szkoda… podobno po sezonie jest inaczej… liczę po cichu, że kiedyś uda mi się to sprawdzić. Jednak jeśli kto lubi kutry rybackie, łódki i inne cuda to przystań rybacka go zachwyci na pewno!

https://dysk.onet.pl/api/manager/?thumbnail&link=65Ddo&id=fa98faf01488df4bd1581ecba1f39f81&size=F

KOSZALIN

Koszalin zwiedziliśmy tak trochę przy okazji. Mieliśmy dość dużo czasu do odjazdu pociągu, więc postanowiliśmy, że poświęcimy go na zwiedzanie tego miasta. Chciałam go zobaczyć też dlatego, że mój tata wychował się w tych okolicach, więc to niejako była wędrówka jego śladami.
I muszę powiedzieć, że miasto to mnie zachwyciło totalnie. Czyste, zadbane, na każdym kroku można spotkać ślady historii. Mury obronne z 1320 roku, katedra gotycka z 1333 roku, zabytkowe domy i wille… no naprawdę cudne to wszystko… Najwięcej czasu jednak spędziliśmy w Parku Książąt Pomorskich, który powstał w 1817 roku. Naprawdę urokliwe miejsce, którym Mała Po zauroczyła się totalnie. Kaczki i łabędzie, które można było karmić skradły jej serce.Zwiedziliśmy też Skansen Kultury Jamneńskiej. Miejsce warte zobaczenia. Jednak temu, kto pozwolił na to, aby w zabytkowych chatach pokrytych strzechą pozwolić zrobić okna dachowe powinno się podbić oko.
Podsumowując – będąc na Pomorzu Zachodnim warto o Koszalin zahaczyć.

o pomorzu zachodnim naszymi oczami (a raczej jego małym ułamku)

o naszych morskich wakacjach.

Wakacje dobiegają końca. Wrzesień depcze nam już po piętach. W powietrzu czuć jesień. Kwitną wrzosy. Zastrugane kredki,  kapcie przedszkolne i plecak pachnący nowością już czekają w gotowości. Zatem to idealny czas na powspominanie tych wakacji, ich krótkie podsumowanie…
W tym roku nasz wakacyjny urlop postanowiliśmy spędzić znowu nad polskim morzem. Chociaż do ostatniej chwili wahaliśmy się czy jednak nie wybrać Chorwacji. Ostatecznie wybraliśmy się do Mielenka (dlaczego tam – napiszę w innym poście). Pogoda była dość kapryśna i pokazała nam wszystkie swe oblicza – niestety to deszczowe prezentowała najczęściej… jednak nie pogoda najważniejsza, a czas wspólny, wolny, z daleka od problemów dnia codziennego… jeśli miałabym opisać ten nasz urlop jednym słowem to na pewno byłoby to słowo CUDOWNIE. Dzisiaj nie chcę pisać więcej, bo mam w planie jeszcze kilka postów o tych wakacjach. Dzisiaj zostawiam Was ze zdjęciami… a my zaraz się pakujemy i jedziemy w góry, aby wykorzystać te ostatnie dni wolne jak najlepiej!

1

https://dysk.onet.pl/api/manager/?thumbnail&link=xdyF3&id=6d70038944b39dae887f43bb347c5174&size=F

https://dysk.onet.pl/api/manager/?thumbnail&link=gPnFg&id=b87a33c2be8a7ecc0e8d3ca7e68acbc8&size=F

https://dysk.onet.pl/api/manager/?thumbnail&link=skSt9&id=c11e469165768ae88eb0e7b9ce9a8e14&size=F

Jeśli ktoś jeszcze nie śledzi nas na bieżąco to zapraszam tędy!

o naszych morskich wakacjach.

o wiankach na głowę.

Odkąd pamiętam podobały mi się kwieciste wianki noszone na głowach. I to nie tylko tych małych, ale tych większych także… do dzisiaj żałuję, że na własnym ślubie nie założyłam takowego na głowę…

Jednak wianek wiankowi nie równy. Żaden nie może się równać z takim ze świeżych kwiatów. Takie są najpiękniejsze i mnie osobiście za serce najmocniej łapią. Od pewnego czasu na rynku zaczęły się jednak pojawiać wianki ze sztucznych kwiatów. Niektóre całkiem ładne. Jednak ja jako przeciwniczka sztucznych kwiatów mówiłam im stanowcze NIE. Do czasu. Do czasu, aż dostałam mega wielkie zlecenie, które musiało powstać ze sztucznych kwiatów. Zaczęłam wtedy przekopywać Internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu pięknych sztucznych kwiatów. I jakież było moje zaskoczenie, kiedy znalazłam kwiaty, sztuczne kwiaty, które wcale nie były brzydkie… nawet powiedziałabym, że całkiem ładne… no i tak się zaczęło… tak zaczęła się moja przygoda ze sztucznym kwieciem… sztuczne kwiaty coraz częściej i odważniej zaczęły pojawiać się w moich pracach, aż w końcu przyszła pora na wianki na głowę…

Zrobiłam jeden na próbę, a zaraz po nim posypały się zamówienia na kolejne, i kolejne… więc chyba spodobały się nie tylko mi ;) wianki robię w większości z kwiatów z papieru, jednak jeśli znajdę ładne kwiaty z materiału to też chętnie wplatam je w te moje wianki i wianuszki… dużo też w tych moich wiankach koronek, bo one nadają im nutki romantyzmu, o który mi chodzi…

Co ja tam będę więcej pisała. Popatrzcie na moje wianuszki ;) to mały wycinek tego co udało mi się stworzyć w ostatnim czasie… a będzie ich na pewno więcej, bo powstają cały czas nowe ;)

1

2

3

https://dysk.onet.pl/api/manager/?thumbnail&link=4kAMr&id=c65968b5cd16d8943bac6aebc8b36b10&size=F

https://dysk.onet.pl/api/manager/?thumbnail&link=IM1E8&id=f0f810f64df43bb87f8ef05b360ef365&size=F

Jeśli spodobały Ci się moje wianki to chętnie podejmę kolejne wyzwanie i wykonam wianek na specjalne zamówienie dla Ciebie. Można pisać na maila: robotka.reczna@gmail.com.

A ostatni wianek ze zdjęć jest do wzięcia od ręki tutaj.

o wiankach na głowę.