Przyjęcie w kolorze minty.

Mała Po nie miała dużych wymagać co do tego przyjęcia. Chciała tylko: balony, tort, świeczki, aby goście jej zaśpiewali i abyśmy przynieśli choinkę…
– Poleńko po co Ci choinka na urodzinach?
– A gdzie goście prezenty położą? ;)

Tak więc prezenty wcale nie były tak ważne jak sama choinka :) na szczęście udało się nam jakoś wybrnąć z sytuacji i tata nie musiał pod osłoną nocy jakiegoś świerku z lasu przynosić… balony były, tort był (pyszny!!!), były nawet świeczki (jako jedyne nie w kolorze mięty, co uważam za moją osobistą porażkę :P), a goście stanęli na wysokości zadania i pięknie odśpiewali STO LAT, co wywołało szeroki uśmiech na buzi Po! były też przecudne prezenty, Po jednak nie była nimi tak zainteresowana jakby można się było tego spodziewać, co napawa mnie dumą wielką, bo chyba udaje mi się ją odpowiednio wychować i kwestia materializmu jest jej obca…

Reasumując – Trzecie urodziny Małej Po uważam za udane! i z tego co widzę ona też mój pogląd podziela, bo co rusz wraca do nich wspomnieniami!

A jeśli jesteście ciekawi jak to wyglądało ze strony wizualnej to zapraszam serdecznie :)

1

3 ur 2

3 ur 3

3 ur 4

3 ur 5

3 ur 6

3 ur 7

3 ur 8

3 ur 9

3 ur 10

3 ur 11

3 ur 12

3 ur 13

3 ur 14

3 ur 15

3 ur 16

SONY DSC

3 ur 18

3 ur 19

Reklamy
Przyjęcie w kolorze minty.

a dziś są Twoje urodziny…

3 lata temu byłaś taka maleńka, taka słodka, bezbronna, moja, pachnąca… płakałaś tak głośno, a mama nosiła Cię całą noc na rękach… nie lubiłaś kiedy Cię kołysałam, ale musiałam być blisko… uśmiechałaś się przez sen, a ja byłam najszczęśliwszą mamą na świecie… lubiłaś jeść, ale nie lubiłaś spać… kochałam Cię najmocniej na świecie!

1

2

3

dzisiaj jesteś taka maleńka, taka słodka, bezbronna, moja, pachnąca… nie płaczesz prawie wcale, za to piszczysz z radości na każdym kroku, a buzia Ci się nie zamyka – cały czas masz coś do powiedzenia… uwielbiasz być kołysana do snu i głośno się tego domagasz stanowczym „lulaj!!!”, mama to cały czas najlepsza przytulanka przed snem… czasami budzą Cie w nocy koszmary, ale już przesypiasz z reguły całe noce (prawie trzy lata na to czekałam!!!)… nie lubisz jeść, spać ani tyle, energia Cię rozpiera!…kocham Cię jeszcze mocniej niż trzy lata temu, a wydawało mi się to nieprawdopodobne!

4

2

6

Bądź szczęśliwa Córeczko :*

a dziś są Twoje urodziny…

A ty czujesz miętę?

…bo ja tak!

Słowo MIĘTA zostało w ostatnim czasie przez wszystkie przypadki odmienione setki razy… mięta, miętowy, miętowa, minty, mint, itd. Kiedy zaczynałam myśleć o tegorocznych urodzinach Małej Po widziałam je w tym kolorze. Wydawał mi się kolorem wymarzonym – taki delikatny, dziewczęcy, ulotny, wiosenny ciut… idealny wręcz na kolor wiodący na urodzinach małej dziewczynki…

Zaczęłam więc szukać najpierw jakiejś kreacji godnej trzecich urodzin! I ta o dziwo znalazła się dość szybko – sukienka w ulubionej szarości z dodatkiem miętowych listków… kupiłam bez dłuższej chwili zastanowienia… następnie zaczęłam poszukiwania bucików… kiedy znalazłam te, które poniżej – wiedziałam, że już niczego innego szukać nie będę! zakochałam się w nich od razu! była więc sukienka, były buciki… nie było rajstopek! miętowe rajstopy w rozm. 104… wydawało mi się, że w obecnych czasach można dostać wszystko! okazało się, że jednak nie! albo może ja nie potrafiłam szukać? ale od czego się ma Ciocię Kaczkę niezastąpioną w kryzysowych sytuacjach? no od tego właśnie, że potrafi znaleźć wszystko! obiecuję! wszystko!

Znalazła więc cudne rajstopy w kolorze mięty z jodełkowym wzorem! zamówiła! przysłała! a razem z rajtkami taką paczkę, że pół dnia otwierałam te małe pakuneczki, rozwijałam z tych papierków te cudne drobiazgi, wydając przy tym okrzyki och! ach! i inne piski radości!

A więc historię kreacji urodzinowej już znacie – pora więc ją pokazać:

1

2

3

Kolejnym elementem w kolorze mięty są zaproszenia… tu akurat historia taka długa nie jest – mama wzięła, zrobiła, wysłała ;)

4

5

6

Dekoracje już prawie na ukończeniu… menu także zaplanowane (obiecuję – nie tylko miętę jeść będziemy ;)), prezenty zapakowane, Po podekscytowana całym wydarzeniem bardzo mocno!

A na koniec jeszcze słowo wyjaśnienia dlaczego uparłam się tak na jeden kolor – to nie był mój pomysł, to wymyśliła Aga z Izą ;) a tutaj w komentarzach macie dowód!

A ty czujesz miętę?