o urodzie białych dyń.

Jeżeli ktoś mojej miłości do białych dyń nie rozumie, a w dodatku właśnie sobie pomyślał, że mam całkiem nierówno pod sufitem robiąc im dziesiątki zdjęć to myślę, że spokojnie może odpuścić sobie dzisiejszy wpis i w inny sposób rozpocząć nowy tydzień.
Jeżeli natomiast tak jak ja nie potrafisz oprzeć się ich urokowi i potrafisz gapić się na dynie długi czas to proszę zostań. Rozsiądź się wygodnie i częstuj się ich urodą do woli :)

1234567891011121314151617181920Nie wiem w czym tkwi tajemnica ich uroku, ale ja po prostu nie potrafię się mu oprzeć. Być może chodzi o to, że białe dynie są tak rzadko spotykane? tych pomarańczowych teraz pełno na każdym rogu… a białe? białe w takich ilościach do tej pory widziałam tylko na zdjęciach, dlatego cieszę się okrutnie, że właśnie mam możliwość stworzenia z nich pięknych dekoracji, bo zawsze o tym marzyłam.
Pamiętacie ten wpis? te dynie to jego uzupełnienie ;) mam nadzieję, że niedługo pokażę efekt końcowy.

A uprzedzając pytania – skąd ja te dynie wzięłam? no to ułatwię Wam zadanie, bo musicie wiedzieć, że ja poruszyłam niebo i ziemię, aby je zdobyć. Dynie (białe i wszystkie inne) można kupić tutaj. Polecam z całego serca, bo muszę przyznać, ze dawno nie spotkałam się z taką uprzejmością  i cierpliwością do klienta :)

Reklamy
o urodzie białych dyń.

o wszystkich odcieniach jesieni.

No i się zaczęła. JESIEŃ.
Ulubiona pora roku. Uwielbiam, ale mówiłam już o tym nie raz, więc powtarzać się nie będę.
Lubię i tą złoto-kolorową ze zdjęć i tą szarą, która dzisiaj za oknem.

Ostatnie dni wygrzewałyśmy razem z Małą Po nasze buzie w słonku siedząc całymi dniami na tarasie. Przy okazji odganiałyśmy wszystko co złe, a zostało wyrządzone przez jakiegoś paskudnego wirusa, który nam się przyplątał.

Zaowocowało to mnóstwem zdjęć, które właśnie na tarasie naszym zrobiłam. Bo muszę Wam powiedzieć, że lubię to miejsce najbardziej jesienią. Wtedy kiedy słońce już tak mocno nie przygrzewa, a liście mienią się tysiącem barw, wtedy jest najprzyjemniej. Kubek gorącej kawy, koc, coś do czytania i można siedzieć tak pół dnia…

Uchwyciłam więc te piękne, jesienne chwile, aby w taki dzień jak dzisiaj zagrzać się od tych zdjęć. Mam nadzieję, że i Wam ciut cieplej się zrobi, kiedy na nie spojrzycie!

12345678910111213141516171819212223

o wszystkich odcieniach jesieni.

o bibliotece.

A było to tak…
Książka jedna, druga, trzecia, dziesiąta. Jedna dostana, druga kupiona, trzecia ukradkiem w spadku otrzymana, a kolejna wysępiona… książek wiele, bo dziecko moje molem książkowym w pewnym momencie swego życia się stało. A wśród nich – kilka takich ulubionych, takich które zna na pamięć (ja także), takich które czytać może kilka razy dziennie (ja niestety nie)…

Jako że budżet domowy kolejnymi książkowymi zakupami mocno się ostatnio nadwyrężył trzeba było szukać zamiennika. I tym oto sposobem poszłyśmy razem do biblioteki. Malutkiej, ale jak się okazało świetnie obecnie „zaopatrzonej”. Do biblioteki tej biegałam ja, szybko po lekcjach. Z biblioteki tej przynosiłam książki, które ukradkiem po ciemku czytałam, kiedy pora snu już nastała… i w tej też bibliotece Mała Po ma swoją pierwszą biblioteczną kartę.

Książki znosimy na kilogramy. Czytamy jeszcze więcej niż do tej pory… Biblioteka. CUDOWNE MIEJSCE. Tak się cieszę, że Mała Po odkryła jego magię.

1235567A Ty kiedy ostatnio byłaś w bibliotece? ;)

o bibliotece.